Historia polskiego MMA

Historia polskiego MMA

Wiele ludzi uważa, że początkiem MMA w naszym kraju była pierwsza gala KSW, lecz historia polskich mieszanych sztuk walki sięga kilka lat wcześniej.

 

W 2000 roku odbyła się walka pomiędzy Karolem Matuszczakiem a Tomaszem Jamrozem o Mistrzostwo Polski w Wolnej Walce, którą przez duszenie zza pleców w pierwszej rundzie wygrał ten pierwszy. Walka ta przez niektórych nie jest uważana za pierwszą w historii MMA ze względu na okrojone zasady walki.

Ci, którzy nie uznają walki Matuszczaka z Jamrozem za pierwszą w polskim MMA mówią, że oficjalna historia polskich mieszanych sztuk walki zaczęła się po zorganizowaniu przez znanego nam dobrze trenera Mirosława Oknińskiego walki w której udział wzięli Grzegorz Jakubowski oraz Temistokles Teresiewicz. Walka odbyła się 10 października 2002 roku podczas targów kulturystycznych Body Show w Warszawie i zakończyła się remisem.

W roku 2005 świat MMA obiegła informacja, że Paweł Nastula- olimpijczyk, judoka, zawalczy w największej organizacji na świecie, czyli PRIDE. Dnia 26 czerwca odbył się nieudany debiut Polaka, po niespełna 9 minutach walki Antonio Rodrigo Nogueira pokonał Nastulę. Judoka stoczył w japońskiej organizacji jeszcze trzy pojedynki w których raz wygrał i dwa razy przegrał, z Aleksandrem Emelianenko oraz Joshem Barnettem. Po porażce z Amerykaninem Paweł został zwolniony z PRIDE, ponieważ został złapany na dopingu. Potem walczył na KSW m.in. Przeciwko Mariuszowi Pudzianowskiemu oraz Karolowi Bedorfowi.

Rok 2007 również był bardzo ważny dla polskiego MMA. Wtedy to, pierwszy Polak, Tomasz Drwal, został zakontraktowany przez UFC, która po wchłonięciu PRIDE stałą się największą organizacją na świecie. Drwal zadebiutował 8 września tego samego roku w walce z niepokonanym wówczas Thiago Silvą. Polak niestety przegrał w drugiej rundzie pojedynku. Ostatecznie w UFC uzyskał rekord 3 zwycięstw i 3 porażek.
Kolejnym Polakiem w UFC był Maciej Jewsztuszko, który po wchłonięciu przez amerykańską organizację WEC został zawodnikiem największej organizacji. Jednak epizod Maćka w UFC nie trwał zbyt długo, bowiem stoczył tylko jedną- przegraną walkę na UFC 127.

Jednak cofnijmy się do roku 2004. Odbyła się wtedy pierwsza gala KSW. Odbyła się w hotelu Mariott w Warszawie 27 lutego. Pierwszy i historyczny turniej KSW wygrał teraźniejszy komentator gal, Łukasz ,,Juras’’ Jurkowski.
Na początku istnienia organizacji Kawulski wraz z Lewandowskim zwerbowali późniejsze gwiazdy polskiego, lecz nie tylko MMA. W pierwszych latach KSW dostrzegło takich zawodników jak chociażby Jan Błachowicz, który jest prawdopodobnie głównym pretendentem do walki o pas wagi półciężkiej UFC.

Historia KSW jest długa, ale warto wspomnieć o gali na narodowym która pod względem frekwencji była jedną z największych gal MMA w historii tego sportu. KSW 39: Colosseum przyciągnęło na Stadion Narodowy blisko 58 tys. Osób. Na tej gali zadebiutował Damian Janikowski, poznaliśmy dwóch nowych mistrzów: Marcina Różalskiego w wadze ciężkiej, Klebera Koike Erbsta w wadze piórkowej oraz Ariane Lipski w wadze muszej kobiet. W walce wieczoru zmierzyli się Mamed Khalidov z Borysem Mańkowskim, wygrał ten pierwszy przez decyzję.

Dzieje Polaków w UFC nie kończą się na wspomnianych Drwalu, Jewtuszce czy Błachowiczu. Bezwzględnie najlepszą karierę w UFC ma Joanna Jędrzejczyk która w 2015 roku w Dallas zwyciężając z Carlą Esparzą zdobyła pas UFC jako pierwsza Polka w historii. Pas obroniła 5 razy, po czym przegrała dwukrotnie z Rose Namajunas. Asia 7 marca tego roku próbowała odebrać pas Chince Weili Zhang, lecz niestety po pięciorundowym boju Polka przegrała fniejednogłośną decyzją sędziów. Zdaniem wielu była to najlepsza walka w historii MMA kobiet, a niektórzy twierdzą, że w całej historii MMA nie było tak świetnej walki. Kilku Polaków przewijało się przez UFC, lecz jak dotychczas w UFC mamy 10 Polaków w największej organizacji na świecie a są to: Marcin Tybura, Adam Wieczorek, Jan Błachowicz, Michał Oleksiejczuk, Marcin Prachnio, Krzysztof Jotko, Oskar Piechota, Bartosz Fabiński, Joanna Jędrzejczyk oraz Karolina Kowalkiewicz. Aktualnie bardzo głośno mówi się o tym, że Mateusz Rębecki, jak i Gamrot są blisko dołączenia do UFC.

,,Opierd**iliście mnie ze zwycięstwa” – Artem Lobov o walce z Kornikiem i angażu w KSW

Artem Lobov pomimo nieciekawego rekordu w MMA (13-15) nie może narzekać na brak zainteresowania. Rosjanin, jednak porzucił rękawice i swoje ostatnie pojedynki toczył na gołe pięści, a każda jego walka, była bardzo widowiska czym zyskał ogromny rozgłos.

Ostatnio głośno mówiło się również o jego angażu w największej Polskiej organizacji – KSW. Lobov podczas rozmowy w MMAfighting Eurobash przybliżył negocjacje z organizacją i zaznaczył, że było bardzo blisko porozumienia:

,,Było naprawdę blisko. Powiedziałem im, co chcę otrzymać, i wszystko wyglądało dobrze. Ostatnim etapem negocjacji, który mi pozostał, był fakt, że chciałem po prostu zawrzeć z nimi umowę na jeden pojedynek, a oni chcieli mieć mnie na wyłączną umowę. Byliśmy własnie w tym miejscu, tylko negocjowaliśmy warunki. Może nie mam nic przeciwko zawarciu z nimi wyłącznego kontraktu MMA, o ile pozwolą mi walczyć w boksie i pojedynkach na gołe pięści. Wydaje się, że nie przeszkadza im to, ale właśnie w tym miejscu negocjacji byliśmy. ”

Lobov nie szczędził komplementów KSW i podkreślał fakt, że już dawno marzył, żeby zawalczyć pod szyldem Polskiej organizacji:

„Dla mnie KSW to ogromna promocja i znajduje się na mojej liście rzeczy, które chcę robić jako zawodnik MMA. Myślę, że dotyczy to każdego europejskiego wojownika. Jeśli spojrzycie na to teraz, KSW ma drugi co do wielkości rekord frekwencji na świecie, przegrywając tylko z PRIDE, ale PRIDE już nie istnieje, więc dla aktywnych promocji są one nr 1. Dla mnie to jest coś. Są jedną z tych federacji, które nie chcą konkurować z UFC, po prostu wybrali własną ścieżkę. Ich gale są zawsze wyprzedane, zawsze są w głównych stacjach telewizyjnych w Polsce, zawsze zarabiają pieniądze i nigdy nie dbają o to, co robią inne federacje. ”

Były zawodnik UFC już ma nawet przeciwnika i chciałby się zmierzyć z Arturem Sowińskim. Obaj panowie walczyli już ze sobą na gali Celtic Gladiator V, gdzie lepszy okazał się być Polak, jednak Lobov nie może pogodzić się z tą porażką i uważa, że walka była z góry ustawiona:

„Artur Sowiński to walka, którą chcę od dawna rozstrzygnąć – ta wygrana została mi skradziona. To była wygrana, która została mi skradziona. Wtedy występowałem w polskiej telewizji i wszędzie go wzywałem. Powiedziałem: „Zapomnę o tym, nieważne. Opierdoliliście mnie z mojej wygranej, ukradliście mi moje zwycięstwo, ale chętnie o tym zapomnę, nie będę jęczeć – spotkajmy się w klatce i zróbmy to ponownie. Z jakiegoś powodu, jednak on nie chciał tej walki.

„Oczywiście teraz, gdy jestem znacznie większym nazwiskiem, może być zainteresowany. Moim zdaniem nie w pełni zasługuje na tę walkę ze mną. Teraz mam wielkie nazwisko, to byłaby dla niego walka o duże pieniądze. On tak naprawdę na to nie zasługuje. Ukradł mi wygraną, odrzucił ze mną rewanż, kiedy go o to zapytałem, tak naprawdę na to nie zasługuje. Jednocześnie naprawdę chcę to zrobić przez długi czas i to byłoby coś wspaniałego w końcu znokautować tego faceta. Prawie go znokautowałem za pierwszym razem, usadziłem go dwa razy, ale nie skończyłem go. Czuję, że gdybyśmy się teraz spotkali, to byłby dla niego koniec.