Manager Khabiba zdradza kiedy zobaczymy mistrza w klatce!

Na gali UFC 249 Justin Gaethje wykorzystał swoją szansę na stanie się niekwestionowanym mistrzem wagi lekkiej, kiedy zatrzymał Tony’ego Fergusona, by zdobyć tymczasowy tytuł. Rozmowy na temat starcia o prawowity pas szybko zaczęły się toczyć, a wrzesień był docelową datą UFC. Po raz kolejny jednak koronawirus pokrzyżował plany UFC.

Na początku tego miesiąca ojciec i trener Khabiba, Abdulmanap Nurmagomedov, zmarł z powodu komplikacji związanych z COVID-19. To była oszałamiająca strata dla społeczności MMA i mistrza UFC, która wywołała plotki, że Khabib może wycofać się z zawodowego sportu w odpowiedzi na tragedię. W rozmowie z TMZ Sports, menedżer Khabiba, Ali Abdelaziz, zapewnił wszystkich, że „Dagestański Orzeł” znowu “poleci”.

“Khabib nie przechodzi na emeryturę. Khabib ma pewne cele, kilka rzeczy, które chce osiągnąć. Zobaczycie go przed końcem roku. Teraz on i Dana rozmawiają, a ja rozmawiam z matchmakerami i spróbujemy ustalić datę. Jestem pewien, że Dana da wszystkim znać, kiedy Khabib będzie walczył.”

„Mamy wielką walkę wieczoru na horyzoncie – Khabib kontra Justin Gaethje, dwaj z najlepszych zawodników wagi lekkiej aktualnie na świecie i w ostatniej epoce. Widzimy, co Khabib robi ze wszystkimi swoimi przeciwnikami. Widzimy, co Justin Gaethje zrobił swoim ostatnim czterem przeciwnikom. Zdemolował Tony’ego Fergusona. Sprawił, że wyglądał jak absolutny amator, a to dwaj najlepsi faceci na świecie. Będą walczyć.”

White faktycznie poruszył ten temat w weekend na UFC na Fight Island 2, mówiąc, że UFC da Khabibowi tyle czasu, ile będzie potrzebował w świetle tragedii. Biorąc pod uwagę tę postawę, UFC najwyraźniej już przesunęło się od docelowej daty planowanej walki we wrześniu, zastępując ją pojedynkiem o tytuł w wadze średniej między Israelem Adesanyą, a Paulo Costą. Mało prawdopodobne jest, że UFC wystawi dwie tak bardzo medialne walki na jednej imprezie, co oznacza, że ​​następna obrona tytułu Khabiba zostanie przesunięta pod koniec roku.

CZUJĘ SIĘ PEWNIE I SPOKOJNIE – MATEUSZ GAMROT PRZED KSW 53

Mateusz Gamrot, podwójny mistrz KSW w wadze piórkowej i lekkiej, wraca do okrągłej klatki polskiej organizacji. Już 11 lipca podczas gali KSW 53 popularny „Gamer” zmierzy się z tymczasowym czempionem Normanem Parkiem.

Początkowo Mateusz miał walczyć w marcu, jednak z powodu pandemii koronawirusa gala została przesunięta. Jego rywalem miał być wówczas Brazylijczyk, Edimilson Souza. „Gamer” przygotowywał się do tego starcia w USA, w jednym z najlepszych klubów MMA na świecie, American Top Team. Polak jest więc w fazie mocnych przygotowań do walki już od dłuższego czasu.

– Mój okres przygotowawczy był bardzo długi – mówi Mateusz. – W praktyce jednak nie jest to dla mnie nic nowego, bo rzadko odpoczywam, cały czas staram się być w treningu. Gdy dowiedziałem się, że marcowa gala jest przełożona, zrobiłem sobie jednak chwilę przerwy, złapałem głębszy oddech. Natomiast w czasie pandemii cały czas trenowałem. Wprawdzie nie na sali i nie w dogodnych warunkach, ale raz dziennie mocny trening był zrobiony. Z rytmu więc nie wypadłem. Przygotowania do najbliższej walki były dłuższe niż zazwyczaj, ale tak co sześć  tygodni robiłem sobie tydzień przerwy, tydzień na regenerację. Żeby się nie przeforsować. Najbliższe tygodnie to już jednak ciężka praca przed samą galą, żeby wstrzelić się w najlepszą formę na samą walkę.

W drugim podejściu do gali KSW 53 „Gamer” zmierzy się z Normanem Parkiem, z którym miał okazję walczyć już dwa razy. W pierwszym boju wypunktował Irlandczyka, a drugie starcie nie zostało rozstrzygnięte w związku z przypadkowym trafienie palcem w oko Normana i brakiem możliwości kontynuowania walki. Dziś jednak Mateusz uważa, że trzeci bój będzie walką dwóch zupełnie innych rywali.

– Początkowo byłem zestawiany z innymi zawodnikami z Polski, ale oni nie wyrazili zgody na walkę ze mną. W ostateczności pojawił się Norman, który nigdy nie odmawia starcia ze mną.  Od naszej ostatniej walki minęły praktycznie trzy lata. Prze ten okres byłem na mistrzostwach świata w BJJ, byłem kilka razy w ATT. Zrobiłem ogromny progres jeżeli chodzi o przygotowanie motoryczne i poszczególne płaszczyzny walki. Ja i Norman jesteśmy już innymi zawodnikami. Ta walka może zupełnie inaczej wyglądać niż te wcześniejsze.

Mimo takiego spojrzenia na starcie „Gamer” jest pewny swego przed nadchodzącym bojem.

– Czuję się pewnie i spokojnie. Z mojej strony historia z Normanem jest zakończona, ale dla wielu fanów jeszcze nie. Robię więc ukłon w stronę kibiców. Jestem prawdziwym wojownikiem i mogę jeszcze raz stanąć z Parkiem w szranki. Nigdy nie odmawiam żadnych wyzwań. Dla mnie nie ma znaczenia czy jest to Norman czy inny przeciwnik.

Mistrzowskie starcie odbywa się na przestrzeni pięciu rund i na taką walkę nastawia się Polak.

– Zawsze przygotowuję się na pięć rund. W mojej drugiej lub trzeciej zawodowej walce dostałem dobrą nauczkę, bo nastawiłem się na szybkie poddanie. Walka trwała pełen dystans i to mnie nauczyło, że zawsze trzeba być na to gotowym. Oczywiście jak coś się trafi wcześniej, trzeba wykorzystać taką sytuację i skończyć walkę przed czasem. Norman ma jednak bardzo twardą głowę. Borys Mańkowski trafił go wiele razy, mocnymi, czystymi ciosami i Norman to wytrwał. W UFC też nigdy nie został znokautowany. Ma więc twardą głowę, ale jak wiemy, z wiekiem głowa się nie uodparnia. Nie wiadomo więc, czy tym razem po dobrych, mocnych ciosach w końcu nie padnie i nie będzie dużej niespodzianki.

Mateusz podczas gali KSW 53 powróci do startów po dłuższej przerwie. Jest więc głodny rywalizacji i chciałby w tym roku jeszcze raz stanąć w okrągłej klatce.
 
– Chciałbym wrócić jak najszybciej. Myślę, że mogę być gotowy już na wrzesień lub październik. I w tym terminie chciałbym wrócić.

Gala KSW 53: Reborn odbędzie się już 11 lipca. Zostanie zorganizowana w studiu telewizyjnym i będzie można je oglądać wyłącznie w systemie PPV, wyjątkowo za jedyne 29 zł. Dostęp do wydarzenia można już wykupić w serwisie KSWTV.COM.

 

[źródło: kswmma.com]

Nawet jeśli straci pas, wciąż idę po jego tyłek. – Adesanya nie słucha trenera i chce Jon Jonesa

Israel Adesanya zapowiedział, że zamierza zawalczyć z Jonem Jonesem nawet, jeśli ten straci pas wagi półciężkiej.

Wojna pomiędzy mistrzem wagi średniej, a półciężkiej w UFC trwa w najlepsze. Aktualnie mimo, że nie widać szans na walkę obu czempionów, obaj Panowie dają co rusz popis swoich świetnych umiejętności “trash talk’u”.

Trener Israela, Eugene Bareman ma jednak inne zdanie na ten temat. Szkoleniowiec uważa, że jego podopieczny, jeśli miałby stoczyć super-fight to z chęcią dałby szansę Stipe Miocic’owi, który według trenera jest wzorem do naśladowania, a nie Jonsowi. Adesanya pomimo stanowiska Bareman’a nie zamierza odpuścić i nawet, jeśli Jon Jones straciłby pas to nie zmieni to planów Nigeryjczyka:

„Nie boimy się nikogo. Mój trener reprezentuje starą szkołę i nie chce dać okazji do walki ze mną, tej zasranej cipie. To nie jest tak naprawdę ważne dla mojej spuścizny, ale chcę tej walki i zamierzam do niej doprowadzić, niezależnie od tego, czy będzie mistrzem, czy nie. Nawet jeśli straci pas, wciąż idę po jego tyłek.”

Aktualnie obaj mistrzowie mają, jednak inne pojedynki na horyzoncie. Mistrz wagi średniej w kolejnej obronie pasa podejmie w oktagonie dotąd niepokonanego, Paulo Coste. W kategorii półciężkiej sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. W kolejce do pasa znajduje się aktualnie dwóch zawodników Dominick Reyes, a także Jan Błachowicz i nikt nie wie który z nich, jako kolejny podejmie próbę odebrania pasa Jonesowi. Jedno jest pewne. Federacja na pewno ma już plany na kolejne walki dla obu Panów i niestety muszą jeszcze poczekać na pojedynek między sobą.

Paulo Costa zdradza z jakiego powodu i kiedy skończy karierę

Zawodnik wagi średniej UFC, Paulo Costa wypowiedział się na temat skutków uderzeń w głowę, które towarzyszą zawodnikom, a także zapowiedział, że jest gotowy przebadać swój mózg pod względem urazów.

Costa jest znany z silnego uderzenia, czego dowodem jest to, że na 13 jego wygranych walk, aż 11(!) skończyło się przez TKO. W wywiadzie dla MMAfighting przyznał, że myśli o skutkach uderzeń w głowie i jest to powód, dla którego planuje zakończenie kariery sportowej do 36 roku życia.

„Wiemy, że mózg składa się z komórek, które już się nie regenerują, tylko tracimy je. Wraz z wiekiem ilość ta maleje, więc refleks jest wolniejszy, mowa staje się zła, człowiek zaczyna zapominać. Od czasu do czasu badam głowę. Chcę zrobić karierę tak szybko, jak to możliwe, wygrać wszystko i nie chcę walczyć po 36 roku życia.”

„To bardzo poważna sprawa, ponieważ nie mamy danych, aby wiedzieć, jak bardzo uderzenia mogą wpłynąć na każdego zawodnika. Każdy z nich będzie miał inne objawy i będzie reagował inaczej przez taką ilość przyjętych uderzeń na głowę. Możesz mieć styl walki, który minimalizuje ciosy w głowę, a na treningu możesz nosić sprzęt ochronny, taki jak kask. To może wiele złagodzić. Nigdy nie robię sparingów w małych rękawicach MMA, zawsze ze sparingpartnerem robimy w dużych rękawicach 16oz, aby uniknąć uderzeń w głowę. Uderzenia w głowę i urazy to cena jaką się płaci za nasz zawód.”

Wiele wskazuje na to, że to Paulo Costa będzie kolejnym pretendentem do pasa mistrzowskiego UFC. Sam Dana White po ostatniej walce obecnego mistrza z Yoelem Romero, wskazał właśnie Costę jako kolejnego przeciwnika mistrza, oczekując widowiskowego pojedynku.

 

,,Skończę go przed czasem” Volkanovski o Holloway’u

Alexander Volkanovski, pomimo odwołanych wydarzeń UFC nadal twierdzi, że walka z Maxem Hollowayem musi się odbyć.

Starcie obu Panów zostało praktycznie dopięte i było planowane na UFC 251 w Australii, jednak z powodów wirusa gala w Perth została odwołana. Mistrz UFC wagi piórkowej w wywiadzie dla MMAjunkie powiedział, że walka była pewna i jest to dla niego jedyne atrakcyjne starcie w tej kategorii wagowej:

„Po prostu nie było podpisane, ale obaj tego chcieliśmy. Po prostu nie udało nam się tego zrobić z powodu tego, co się działo. Nie zamierzam mówić o naszej potencjalnej walce, ponieważ teraz nic się nie dzieje, ale tak, było blisko.

„To była walka, którą chciałem wziąć w Australii. Nadal uważam, że to dla mnie największa walka, największe starcie w mojej dywizji. Chciałbym, żeby ten pojedynek odbył się w Australii, w tym roku. Australijczycy zasługują na ten rewanż. Max był świetnym mistrzem i jeszcze raz udowodnię swoje umiejętności przed moją publicznością ”.

Volkanovski vs Holloway rematch 'maybe' in Australia, Dana White ...

Volkanovski pokonał Hollowaya w grudniu ubiegłego roku na UFC 245, przez jednogłośną decyzję sędziowską. Australijczyk jest już niepokonany od 2013 roku, posiadając wspaniałą serię 18(!) zwycięstw z rzędu. Mistrz, jednak podkreśla wielką klase Amerykanina i docenia jego umiejętności w oktagonie:

„To świetny wojownik. Mam duży szacunek do niego jako zawodnika – podobnie jak mój zespół. Okazaliśmy mu szacunek, na jaki zasługuje. Właśnie dlatego musiałem stosować ten plan na walkę jaki wykonałem, aczkolwiek wydaje mi się, że mógłbym go skończyć. Myślę, że jeśli znów będziemy walczyć, to mam wrażenie, że skończę go przed czasem.”

Uważacie, że rewanż obu Panów jest najlepszym rozwiązaniem? Czy macie może jakieś inne starcie na szczycie wagi piórkowej?

 

Dominick Reyes: ,,Jestem niekoronowanym królem wagi półcieżkiej.”

Walka o miano kolejnego pretendenta do pasa wagi półciężkiej UFC trwa w najlepsze. Ciągle możemy obserwować zaczepki zarówno Jana Błachowicza jak i Dominick’a Reyes’a w stronę obecnego mistrza.

W ostatnim pojedynku mistrzowskim z ,,Bonesem” zmierzył się wspomniany ,,The Devastator”, który przegrał przez decyzję sędziów, jednak zdaniem wielu osób to właśnie on powinien opuścić oktagon  z pasem. W wywiadzie z MyMMANews Reyes powiedział, że jest niekoronowanym królem i to on zasługuje na pojedynek z Jonesem:

„Musimy to zrobić ponownie. Musimy. Jestem niekoronowanym królem. Szczerze mówiąc, mistrz ludu jest teraz traktowany lepiej niż zwykły mistrz. Powiedziałem to zaraz po walce, jestem niekoronowanym królem. 98% świata się zgadza ze mną. Małe dzieci, starsze panie, ludzie, którzy nie oglądają walk na codzień, wszyscy są zgodni, że wygrałem tę walkę. Nie potrzebujesz ekspertów, ale to eksperci próbują wymyślić, że nie wygrałem walki. To jest niedorzeczne.”

„3-2 to 3-2. Możesz to podzielić, jak chcesz, ale 3-2 to 3-2. Nie mam nic więcej do powiedzenia. Aby być mistrzem, musisz pokonać mistrza, bla, bla, bla. Ok, w porządku. Raniłem go wiele razy w tej walce, ja nie  zostałem zraniony ani razu. Nie czułem, ani razu, że naprawdę jestem w niebezpieczeństwie. W piątej rundzie nie byłem zmęczony. Walczyłem defensywnie. Mówiłem sobie -Dobra, nie daj się znokautować, a będziesz mistrzem świata. Używam taktyki i walczę mądrze. Wykonałem plan Mike’a Winkeljohna i Grega Jacksona. To jest szalone. Nie rozumiem tego. Ten facet musi znów ze mną walczyć. Jeśli nie, po prostu pójdę do jego domu i uderzę go.

Twitterowa wojna Adesanya vs. Jon Jones

Zarówno mistrz wagi średniej Israel Adesanya, jak i obecny mistrz kategorii półciężkiej Jon Jones znani są ze swojego temperamentu, i pomimo panującego koronawirusa nie przeszkadza im to, aby toczyć wojnę między sobą, i brylować na Twitterze.

Obaj zawodnicy od dłuższego czasu nie szczędzą sobie uszczypnięć i zaczepek w mediach społecznościowych. Konflikt między zawodnikami zaczął się kiedy Israel Adesanya pokonał Roberta Whittakera i sugerował, że jest chętny na walkę z „Bonesem”. Od tamtej pory konflikt między zawodnikami narasta i wielce możliwe, że wkrótce zobaczymy superfight mistrzów w oktagonie UFC.

W ostatnim czasie Israel Adesanya opublikował wpis, który miał na celu sprowokowanie Jona:

„Bones” w swoim stylu nie zamierzał długo czekać z odpowiedzą i na swoim twitterze wypomniał Adesany jego pierwszą w karierze przegraną przez nokaut (Jon następnie usunął post):

„Zmarnować tyle dobrego tlenu. Niech ktoś obudzi tę dz*wkę i zmieni jej tampon”

Israel w odpowiedzi nawiązał do ostatnich problemów z prawem Jona:

„Czy on dodał i usunął post? Byłem znokautowany raz w swojej karierze i już nigdy nie powtórzę tego błędu. Ile razy byłeś aresztowany? Ile razy się n*jebałeś? Ile razy odebrano ci pas? (niech ktoś na to odpowie) Nigdy się nie nauczysz, ty PulsingPictoPussy”

Ciekawostką jest, że Adesanya w przeszłości miał okazję uczestniczyć w przygotowaniach do walki z Jonem. Podczas gdy Viktor Belfort przygotowywał się do starcia z ,,Bonesem” głównym jego sparingpartenerm był właśnie Israel, który miał imitować styl walki Jona.

Myślice, że finalnie dojdzie do tego superfightu?

Khabib podał datę potencjalnego powrotu

Mistrz kategorii lekkiej UFC już planuje swój powrót do oktagonu i postanowił podzielić się z fanami miesiącem w który celuje.

Khabib Nurmagomedov ostatnich tygodni nie może zaliczyć do najspokojniejszych w swoim życiu. Wielkie problemy z galą UFC 249 i występem mistrza, który finalnie miał być zastąpiony przez Justina Gaethje napsuły na pewno mistrzowi krwi. Zmiana main eventu skutkowała tym ,że Dagestańczyk w kolejnej walce miał zmierzyć się ze zwycięzcą pojedynku o tymczasowy pas, jednak finalnie wszystko zakończyło się anulowaniem wydarzenia po interwencji gubernatora Kalifornii Teraz wydaje się, że organizacja będzie chciała 6 raz zestawić ze sobą Khabiba i Fergusona w walce o mistrzostwo kategorii lekkiej.

Nurmagomedov w niedzielnym poście na instagramie zaznacza, iż chciałby wrócić do oktagonu UFC we wrześniu, jednak podchodzi do tego z pewnym dystansem, ponieważ uważa, że do tego czasu dalej będzie problem z organizacja wydarzeń sportowych:

„Do września nie jest zbyt daleko, choć trudno uwierzyć, że wszystko skończy się do września, ale pewna mądra osoba powiedziała: że w spokojnym czasie musisz się przygotować na wojnę.”

Wcześniejszy powrót Khabiba jest wykluczony nawet, jeśli organizacja gali na ,,wyspie Dany White’a” będzie możliwa (szef organizacji mówił o połowie maja przyp. redakcja), ponieważ mistrz 23 kwietnia zaczynia Ramadan, który kończy się dopiero równo po upływie miesiąca.

Ostatni raz mogliśmy zobaczyć Dagestańczyka w oktagonie UFC we wrześniu ubiegłego roku w walce z Dustinem Poirierem, którego pokonał przez poddanie w trzecie rundzie broniąc tym samym kolejny raz pasa mistrzowskiego.

,,Usman to pi**dolony automat do przeciągania” Masvidal o Usman’ie

Jorge Masvidal to aktualnie jeden z najbardziej popularnych zawodników MMA na świecie. Człowiek, który swoim kolanem w walce z Ben’em Askren’em wygrał więcej niż jakikolwiek inny zawodnik w ubiegłym roku. Aktualnie po zdobyciu pasa ,,największego skurwiela” w walcem z Nate’em Diaz’em, na celowniku Amerykanina jest pas mistrzowski kategorii półśredniej, który dzierżony jest przez Usman’a Kamaru.

Jorge słynie z ciętego języka i w rozmowie z BT Sport nie mógł przepuścić okazji, aby wbić szpilkę obecnemu mistrzowi. ,,Gamebred” został spytany czy walka z Usmanem byłaby największym starciem i wyzwaniem w karierze:

„ Po części tak,a po części nie” – powiedział Masvidal. „Walka jest czymś więcej niż facetem, którego masz przed sobą. To także chwila, to będzie walka o tytuł UFC, więc to jest ogromne. Ale pod względem umiejętności? Nie.

Do walki obu Panów mogło dojść szybciej niż się spodziewano, ponieważ po problemach z walką wieczoru na UFC 249 padł pomysł, aby właśnie uratować to wydarzenie i zorganizować walkę mistrzowska w kategorii półciężkiej. Według Masvidala negocjacje utknęły w martwym punkcie z powodów finansowych.

Wydaję się, że obaj Panowie na razie nie muszą myśleć o dacie swojego starcia, ponieważ nie wiadomo jak rozwiążę się sytuacja z COVID-19 i kiedy wszystko wróci do normy, lecz ,,Gamebred” nie zamierza marnować tego czasu i wykorzystuje go na zaognianie atmosfery, co nie oszukujmy się zwiększy popularność starcia. Ostatnio Jorge Masvidal na swoim kanale YouTube wrzucił film i zarzucił obecnemu mistrzowi posiadanie wielu osobowości:

„Nawet nie muszę nic mówić” – powiedział Masvidal. „Jeśli to kampania wyborcza, właśnie to robię, pozwalam temu idiocie zamordować samego siebie. Jednego tygodnia uwielbia wanilię, następnego truskawki, ten facet już przeżywa kryzys wieku średniego i wkrótce go zakończę.

Masvidal skomentował także wielkie starcie Usmana Kamaru z Colby Covingtonem na UFC 245, które porwało kibiców:

„Nie wiem, to nudny koleś” – powiedział Masvidal. „Jeśli mówię z prostego punktu taktycznego, on nie chce uderzać w stójce i nie w pełni angażuje się w zapasy. Wszystko, do czego w pełni się angażuje, to przeciąganie. Po prostu pierdolony automat do przeciągania. Po raz pierwszy nie zwlekał z [Covingtonem] i była to gówniana stójkowa walka, a świat chwalił go za to, ponieważ nie był zwykłym nudnym sobą i kilka razy trafił ciosami.”

Jorge Masvidal jest bardzo pewny, że Usman nie będzie chciał wchodzić z nim w wymianę i szybko będzie chciał go obalić, jednak według ,,Gamebred’a” nigdy mu się to nie uda:

„Wszyscy wiemy, że nie rzuci się z pięściami, jeśli chodzi o mnie. Spróbuje się zachowywać, jakby szedł na wymianę, a potem zabierze się do sprowadzenia i szybko się dowie, że nigdy mnie nie obali. Ten facet mnie nie złapie. Postawie na to moje życie, postawię na to moje pieniądze ”.

„Chce odzyskać pas, to jedyne co się dla mnie liczy”- Reyes nie widzi innego rozwiązania niż rewanż z Jonesem

Od dłuższego czasu w kategorii półciężkiej panuje medialna wojna o prawo do walki z mistrzem. Jeszcze do niedawna nikt nie wiedział czy za sprawą ostatnich zdarzeń Jon Jones nie zostanie pozbawiony pasa i po raz kolejny będzie zmuszony opuścić UFC.  Wszystko, jednak wskazuję, że Amerykanin w następnej walce dalej będzie bronił tytułu mistrza największej federacji na świecie. W dywizji półciężkiej aktualnie znajduje się dwóch pretendentów: Dominick Reyes oraz Jan Błachowicz. Ten pierwszy już raz walczył z mistrzem podczas UFC 247 i przez wielu kibiców, jak i ekspertów wynik walki jest niesprawiedliwy i starcie powinien wygrać wówczas niepokonany Reyes.

W rozmowie dla ESPN „The Devastator” odniósł się do potencjalnego rewanżu z „Bonesem”:

,,Wiem, że wygrałem, ale nie mam pasa. Chcę go odzyskać i chcę walczyć. Chcę dawać ludziom rozrywkę, kocham to i chcę pas. To jedyne, co się liczy, nieważne czy to będzie Jon, czy ktokolwiek inny. Chciałbym oczywiście Jona, ale najbardziej liczy się pas.”

Reyes odniósł się także do przebiegu samej walki:

,,W piątej rundzie grałem na czas. Wygrałem pierwszą, drugą, trzecią rundę, czwarta była w moim odczuciu wątpliwa, a w piątej pomyślałem, że wystarczy nie dać się obalić i będę nowym mistrzem. Taka była strategia. To nie tak, że odpuszczałem, że nie zadawałem ciosów i nie chciałem go znokautować. Po prostu nie wystawiałem się na ogień, nie wchodziłem w wymianę, minimalizowałem ryzyko obalenia.”