Frank Mir: “Starcie z Mariuszem Pudzianowskim byłoby dla mnie czymś interesującym.”

Frank Mir, były zawodnik UFC, a obecnie zawodnik organizacji Bellator któremu kończy się kontrakt z organizacją Scotta Cokera. Podczas podcastu Phone Booth Fighting przekazał że chce poszukać nowych wyzwań, rozejrzeć się po rynku w poszukiwaniu nowych opcji.

“Miałem dobrą rozmowę ze Scottem Cokerem. Będę dla nich jeszcze walczył, bo został mi ostatni pojedynek w kontrakcie. Scott to naprawdę fajny człowiek i da się z nim dojść do porozumienia. Na razie organizacja dała na wstrzymanie, ale kiedy znów ruszą, będzie ogrom zestawień.”

“W zasadzie jestem już wolnym agentem. Mimo że nadal mam kontrakt w Bellatorze, to chcę już rozejrzeć się za możliwościami jako wolny agent.”

Jeśli nie dostanie żadnej konkretnej propozycji chce zająć się komentowaniem gal.

“Zawsze marzyłem o występie w Japonii. W sierpniu wróci raczej RIZIN. Nie ukrywam, że chciałbym także komentować walki, nawet dla UFC. Nie wykluczam możliwości.”

Frank Mir jest również pod wrażeniem Polskiej organizacji KSW, zaznaczył że KSW jest jedyną europejską federacją która go interesuje. Chciałby zawalczyć na jednej z gal KSW, zaś starcie z Mariuszem Pudzianowskim uznał za bardzo interesujące.

KSW wygląda fenomenalnie. Ich produkcja jest szalona, mają nawet kilka fajnych walk w wadze ciężkiej.”

“Starcie z Mariuszem Pudzianowskim byłoby dla mnie czymś interesującym.”

Frank Mir to były Mistrz UFC, pas zdobywał w 2004 roku w walce z byłym rywalem Mariusza Pudzianowskiego, Timem Sylvia, zaś w 2008 roku zdobył tymczasowy pas wagi ciężkiej UFC pokonując Antonio Rodrigo Noguerie

Mir w swojej dotychczasowej karierze mierzył się z takimi zawodnikami jak Tim Sylvia, Brock Lesnar, Antonio Rodrigo Nogueria, Daniel Cormier, Alistair Overeem czy Fedor Emelianenko.

Śmiało można powiedzieć że dla Mariusza będzie to największe i jedno z ostatnich wyzwań w karierze MMA.

 

 

Historia polskiego MMA

Historia polskiego MMA

Wiele ludzi uważa, że początkiem MMA w naszym kraju była pierwsza gala KSW, lecz historia polskich mieszanych sztuk walki sięga kilka lat wcześniej.

 

W 2000 roku odbyła się walka pomiędzy Karolem Matuszczakiem a Tomaszem Jamrozem o Mistrzostwo Polski w Wolnej Walce, którą przez duszenie zza pleców w pierwszej rundzie wygrał ten pierwszy. Walka ta przez niektórych nie jest uważana za pierwszą w historii MMA ze względu na okrojone zasady walki.

Ci, którzy nie uznają walki Matuszczaka z Jamrozem za pierwszą w polskim MMA mówią, że oficjalna historia polskich mieszanych sztuk walki zaczęła się po zorganizowaniu przez znanego nam dobrze trenera Mirosława Oknińskiego walki w której udział wzięli Grzegorz Jakubowski oraz Temistokles Teresiewicz. Walka odbyła się 10 października 2002 roku podczas targów kulturystycznych Body Show w Warszawie i zakończyła się remisem.

W roku 2005 świat MMA obiegła informacja, że Paweł Nastula- olimpijczyk, judoka, zawalczy w największej organizacji na świecie, czyli PRIDE. Dnia 26 czerwca odbył się nieudany debiut Polaka, po niespełna 9 minutach walki Antonio Rodrigo Nogueira pokonał Nastulę. Judoka stoczył w japońskiej organizacji jeszcze trzy pojedynki w których raz wygrał i dwa razy przegrał, z Aleksandrem Emelianenko oraz Joshem Barnettem. Po porażce z Amerykaninem Paweł został zwolniony z PRIDE, ponieważ został złapany na dopingu. Potem walczył na KSW m.in. Przeciwko Mariuszowi Pudzianowskiemu oraz Karolowi Bedorfowi.

Rok 2007 również był bardzo ważny dla polskiego MMA. Wtedy to, pierwszy Polak, Tomasz Drwal, został zakontraktowany przez UFC, która po wchłonięciu PRIDE stałą się największą organizacją na świecie. Drwal zadebiutował 8 września tego samego roku w walce z niepokonanym wówczas Thiago Silvą. Polak niestety przegrał w drugiej rundzie pojedynku. Ostatecznie w UFC uzyskał rekord 3 zwycięstw i 3 porażek.
Kolejnym Polakiem w UFC był Maciej Jewsztuszko, który po wchłonięciu przez amerykańską organizację WEC został zawodnikiem największej organizacji. Jednak epizod Maćka w UFC nie trwał zbyt długo, bowiem stoczył tylko jedną- przegraną walkę na UFC 127.

Jednak cofnijmy się do roku 2004. Odbyła się wtedy pierwsza gala KSW. Odbyła się w hotelu Mariott w Warszawie 27 lutego. Pierwszy i historyczny turniej KSW wygrał teraźniejszy komentator gal, Łukasz ,,Juras’’ Jurkowski.
Na początku istnienia organizacji Kawulski wraz z Lewandowskim zwerbowali późniejsze gwiazdy polskiego, lecz nie tylko MMA. W pierwszych latach KSW dostrzegło takich zawodników jak chociażby Jan Błachowicz, który jest prawdopodobnie głównym pretendentem do walki o pas wagi półciężkiej UFC.

Historia KSW jest długa, ale warto wspomnieć o gali na narodowym która pod względem frekwencji była jedną z największych gal MMA w historii tego sportu. KSW 39: Colosseum przyciągnęło na Stadion Narodowy blisko 58 tys. Osób. Na tej gali zadebiutował Damian Janikowski, poznaliśmy dwóch nowych mistrzów: Marcina Różalskiego w wadze ciężkiej, Klebera Koike Erbsta w wadze piórkowej oraz Ariane Lipski w wadze muszej kobiet. W walce wieczoru zmierzyli się Mamed Khalidov z Borysem Mańkowskim, wygrał ten pierwszy przez decyzję.

Dzieje Polaków w UFC nie kończą się na wspomnianych Drwalu, Jewtuszce czy Błachowiczu. Bezwzględnie najlepszą karierę w UFC ma Joanna Jędrzejczyk która w 2015 roku w Dallas zwyciężając z Carlą Esparzą zdobyła pas UFC jako pierwsza Polka w historii. Pas obroniła 5 razy, po czym przegrała dwukrotnie z Rose Namajunas. Asia 7 marca tego roku próbowała odebrać pas Chince Weili Zhang, lecz niestety po pięciorundowym boju Polka przegrała fniejednogłośną decyzją sędziów. Zdaniem wielu była to najlepsza walka w historii MMA kobiet, a niektórzy twierdzą, że w całej historii MMA nie było tak świetnej walki. Kilku Polaków przewijało się przez UFC, lecz jak dotychczas w UFC mamy 10 Polaków w największej organizacji na świecie a są to: Marcin Tybura, Adam Wieczorek, Jan Błachowicz, Michał Oleksiejczuk, Marcin Prachnio, Krzysztof Jotko, Oskar Piechota, Bartosz Fabiński, Joanna Jędrzejczyk oraz Karolina Kowalkiewicz. Aktualnie bardzo głośno mówi się o tym, że Mateusz Rębecki, jak i Gamrot są blisko dołączenia do UFC.

Znamy pary półfinałowe ,,Tylko Jeden”!!

Program ,,Tylko Jeden” cieszy się ogromną popularnością, każdy odcinek przyciąga kilkaset tysięcy ludzi przed ekrany telewizorów. Dziesięciu charakternych chłopaków, zamkniętych w jednym domu i walczących o ich marzenie – kontrakt z KSW.

KSW postanowiło oszczędzić nam nerwów i informacja o parach półfinałowych wypłynęła już dzisiaj, Na oficjalnej aplikacji programu można zaobserwować:

Jak widzimy w pierwszym pojedynku będziemy mogli oglądać rewanż z czasów amatorskich, pomiędzy Adrianem Bartosińskim i Piotrem Walawskim. Bagatela 7 lat temu lepszy okazał się ,,Leda”, jednak od tego czasu minęło mnóstwo czasu i ,,Bartos” jest jednym z najbardziej perspektywistycznych zawodników w kraju. Jedno jest pewne, to będzie znakomite starcie!

W drugim pojedynku bój o finał stoczą ze sobą Marcin Krakowiak i Tomasz Romanowski. Obaj zawodnicy wywodzą się z parteru, a jak wiemy to może oznaczać tylko jedno – walkę w stójce. Panowie w swoich ostatnich pojedynkach w programie pokazali przekrojowość i to, że nie boją się wymian kickboxerskich. Miejmy nadzieje, że tym razem również wejdą do klatki i dadzą popis swoich umiejętności serwując nam niezapomnianą walkę.

Do końca nie wiadomo co z Michałem Sobiechem, który w ostatnim odcinku po efektownej walce pokonał Karola Weslinga również zapewniając sobie miejsce w półfinale. Zgodnie ze wcześniejszymi informacjami będzie on zawodnikiem rezerwowym, jednak nie wiemy co w przypadku braku kontuzji lub zrobienia wagi przez każdego zawodnika stanie się z Michałem.

Obie walki półfinałowe będzie można obejrzeć w najbliższym odcinku programu ,,Tylko Jeden” w piątek o godzinie 22:10 na antenie Polsatu.

Bellator mówi ,,nie” KSW

Wiele się spekuluje, kto będzie następnym przeciwnikiem Roberto Soldicia. Na KSW 53 Chorwat miał zmierzyć się z Marius’em Zaromskis’em, jednak nie oszukujmy się, nie było to starcie, które porwało tłumy i każdy z miejsca wykupił PPV tylko i wyłącznie dla tej walki. Finalnie gala w Łodzi, jednak nie odbyła się z powodu panującego w Polsce koronawirusa.

Miejmy nadzieję, że walka Roberto z Litwinem skończyła się wraz z odwołaniem wydarzenia, ponieważ jest jeden przeciwnik i potencjalna walka, która elektryzuje wszystkich fanów polskiej organizacji – Paul Daley, czyli obecny zawodnik Bellator’a, który wykazuje wielką chęć stoczenia boju z ,,Robocop’em”. Zawodnik, który ze swoich 42 wygranych, aż 33 kończył przez KO/TKO. Walka dwóch strikerów, którzy sieją spustoszenie i jednym ciosem wyłączają światło przeciwnikowi – to musi się odbyć. Sam Martin Lewandowski potwierdził, że toczył rozmowy z Balletor’em i bardzo możliwe, że KSW doprowadzi do walki Soldić vs Daley.

Dzisiaj jednak na swoim instagramie współzałożyciel KSW – Martin Lewandowski napisał, że sam jest od dawna za walką obu zawodników i dał jej zielone światło, lecz Bellator nie wygląda na zainteresowanych:

Pozostaje nam czekać na ponowną możliwość organizacji gal w Polsce, a następnie liczyć, że KSW i Bellator połączą swoje siły i walka która od dawna była wyczekiwana – Soldić vs Daley zostanie finalnie zorganizowana.

Co łączy Łukasza Piszczka z uczestnikiem „Tylko Jeden” – Michałem Sobiechem?

Spokojny, kulturalny, wykształcony, uśmiechnięty – taki jest Michał Sobiech, który samego siebie nazywa pacyfistą. Bywają jednak momenty, gdy zamienia się w prawdziwą bestię. Co łączy elokwentnego uczestnika reality show „Tylko Jeden” z wybitnym reprezentantem Polski w piłce nożnej – Łukaszem Piszczkiem? 

Odpowiedź brzmi Goczałkowice-Zdrój. To właśnie stąd pochodzą zarówno Łukasz Piszczek, jak i Michał Sobiech. O pierwszym słyszała cała Polska, drugi wciąż czeka na swoje „pięć minut”. Ale nie robi tego bezczynnie. Ukończył dwa kierunki studiów i zawodowo łączy wychowane fizyczne z dietetyką. Z pasją trenuje też mieszane sztuki walki. Wszystko po to, by – jak sam mówi – zostać drugim najsłynniejszym mieszkańcem Goczałkowic-Zdroju.

Od kilku tygodni widzowie Polsatu śledzą poczynania Michała w reality show „Tylko Jeden”. W piątym odcinku „Dr. Beast” stoczy pojedynek o wejście do półfinału. Zaledwie trzy wygrane walki dzielą go od zwycięstwa programie i zgarnięcia zawodowego kontraktu z Federacją KSW wartego 200 000 złotych. W ten sposób z pewnością doścignie Łukasza Piszczka pod względem rozpoznawalności.

Zobacz, jak Michał Sobiech poradzi sobie w walce z Karolem Weslingiem. Premiera piątego odcinka reality show „Tylko Jeden” w piątek trzeciego kwietnia o 22:35 w Polsacie.

„Dirty dancing” na planie reality show „Tylko Jeden”

Udział w reality show „Tylko Jeden” to przygoda życia dla każdego z uczestników. Szczególne chwile przeżywa jednak Piotr „Leda” Walawski. Ostatnie tygodnie są prawdziwym rollercoasterem emocji dla chłodnego i opanowanego dotąd wojownika.

Rodzice łodzianina z rezerwą podchodzą do jego pasji. Sam zainteresowany zdradził, że najchętniej widzieliby go jako pracownika korporacji. Mimo to w czwartym odcinku show zgodzili się po raz pierwszy przyjść na jego walkę. Emocjonalna reakcja „Ledy”, który po zwycięstwie utonął w ramionach rodziców, najwyraźniej wiele zmieniła w ich relacji oraz w samym Piotrku. Dotąd niechętny wszelkim zadaniom spoza świata MMA, zaskoczył wszystkich w piątym odcinku podczas konkursu tanecznego. Nagrodą była możliwość uniknięcia któregoś z rywali w walce półfinałowej. Motywacją Walawskiego była jednak jego nauczycielka tanga, od której nie potrafił oderwać oczu.

Cały czas mieliśmy ze sobą kontakt wzrokowy, ona się tak poruszała. Trzeba było…. panować nad tym żeby się kontrolować – rozbrajająco przyznał Walawski.

Rozpalona głowa i mowa ciała Piotrka nie umknęły uwadze prowadzącej reality show Blance Lipińskiej oraz organizującemu taneczny challenge choreografowi Tomaszowi Barańskiemu.

Jak Piotrek poradzi sobie z tangiem i własnymi emocjami? Odpowiedź w piątek trzeciego kwietnia o 22:35 w Polsacie.

Martin Lewandowski ostro o gali FAME MMA 6

Współwłaściciel organizacji KSW, Martin Lewandowski podczas  programu “W Narożniku” ostro skomentował sytuację z organizacją Fame MMA 6 oraz działanie organizatorów, którzy za wszelką ceną dążyli do przeprowadzenie wydarzenia. 

 

„Fame MMA nic nie odkryło. Kopiuje warianty, które inni organizatorzy już im poddali. Od FEN-u, po Babilon, Armia Fight Night, UFC aż do federacji KSW. Wszyscy o tym myśleliśmy, każdy wiedział, jak może wyglądać sytuacja gdy nie możesz sprzedawać biletów i nie możesz zrobić gali. Gdy nie możesz wchodzić w imprezę masową. Więc to wcale nie jest jakiś ich pomysł. Masz takie a nie inne okoliczności. Tu nie chodzi o to aby na siłę zrobić galę. Bo to my też mogliśmy zrobić w studiu. Mamy klatkę rozłożoną, siedzi martwa teraz przestrzeń gdzie kręcimy Tylko Jeden.

Jeśli chodzi o dymanie wszystkich przepisów to my nie dymaliśmy. My się zastosowaliśmy do tego i ja się cieszę, że w końcu sami się przyznali, że nie są sportem. Kategorię chyba w KRS pozmieniali więc to jest jedyny chyba plus tej całej sytuacji. Drugim plusem, jest to, że po tym wirusie może się wyleczymy z tej głupoty, bo jeżeli wszystkie najpoważniejsze, światowe organizacje odwołują, dostosowują się do pewnych zaleceń wszystkich możliwych organizacji rządowych i pozarządowych, traktując ten temat poważnie to federacja Fame nie tylko wykazała się szczytem nieodpowiedzialności. To też pewien obraz desperacji. Jeśli kogoś wyganiają z miejsc a oni po prostu biegają, to jest desperacja i frajerstwo dekady.”

 

źródło: mmarocks.pl

Martin Lewandowski o kulisach odwołania KSW 53

Od pewnego czasu cały świat żyje koronawirusem, który sieje spustoszenie w każdej części świata. Swoje piętno odciska także w świecie MMA, ponieważ wiele gal odbędzie się bez publiczności, a niektóre musiały zostać całkowicie  odwołane. Jedną z nich jest KSW 53, które początkowo miało zostać przeniesione do studia, lecz event został całkowicie odwołany.

Podczas audycji ,,Jurasówka” współwłaściciel KSW Martin Lewandowski zdradził jak wyglądała sytuacja z odwoływaniem gali:

,,Przede wszystkim bezpieczeństwo. Nie bagatelizujemy tego problemu. Jest dużo absurdów, dużo paniki wokół całej sytuacji, ale trzeba się dostosować do pewnych regulacji, które przyszły z góry. Mamy zawodników z różnych stron świata i nie jest powiedziane, że oni by dotarli do Polski. Mogliby zostać na granicy zatrzymani. Więc dużo problemów, przy których dmuchaliśmy na zimne, ale też mierzyliśmy się z realnym problemem. Jesteśmy w trakcie realizacji programu „Tylko Jeden”, który też będzie musiał ulec lekkiej modyfikacji.”

Współwłaściciel zdradził, że nie każdy zawodnik podchodził do tej decyzji z aprobatą:

,,Miałem wrażenie, że za tę całą sytuację tylko Federacja KSW musi ponieść konsekwencje i nie wchodząc już w detale, rozmowy z niektórymi zawodnikami bardzo nas rozczarowały. Próbowaliśmy ratować tę galę. Były jednostki, które mówiły, że zrobię to za friko, zrobią to za połowę ceny, bo wolą zarobić przysłowiową złotówkę, a nie ją stracić. Natomiast odnosiłem wrażenie i to nie tylko ja, że część zawodników uważa, że to jest temat, który my powinniśmy udźwignąć. Nie widzę powodów, dla którego ja z moim wspólnikiem mielibyśmy ponosić straty. My już wystarczająco dużo w to wpakowaliśmy kasy i chcieliśmy zminimalizować ryzyko, nie zarobić na tej gali. Chcieliśmy to zrobić dla fanów, dla sportowców, dla zawodników, którzy już się szykują od dwóch miesięcy, żeby to wyszło. Natomiast powstało jakieś niezrozumienie w tej sytuacji i to jest przykre, bo ta sytuacja dotyczy wszystkich i dotyka wszystkich. Tu nie ma, że ktoś z tego wyjdzie obronną ręką. […] Większa część zrozumiała, ale były też takie jednostki, że pojawił się brak kompletny, nie chcę powiedzieć, empatii, co zwykłego zrozumienia.”

Tak trudnej sytuacji w KSW jeszcze nie było…