Maciej Kazieczko o starciu mistrzowskim na KSW 60: „Chciałbym skończyć walkę przed czasem”

Maciej Kazieczko, który podczas gali KSW 60 zawalczy o pas mistrzowski wagi lekkiej, swojej przygody ze sportem nie zaczął od maty i MMA.

 

Pochodzący z Zielonej Góry zawodnik od dziecka lubił sport i próbował swoich sił w różnych dyscyplinach.

 

– Sporty walki były ostatnim sportem, którym się zainteresowałem – wspomina Maciej. – Zaczynałem w podstawówce od piłki nożnej, ale mi się znudziła. Zacząłem więc grać w ping ponga. Dobrze mi szło na treningach, ale już na zawodach nieco gorzej. Poczułem więc zniechęcenie i spróbowałem sił w tenisie. To był pierwszy sport, o którym myślałem faktycznie poważniej. Grałem przez około trzy lata, ale znowu, gdy jechałem na zawody, stres powodował, że nie szło mi dobrze. Albo uderzałem za mocno, albo trafiałem w siatkę. Ostatecznie zostawiłem tenis i zacząłem przygodę z siłownią. Potem poszedłem do liceum, zmieniłem otoczenie i poznałem chłopaków, którzy trenowali sporty walki. Wśród nich był Marcin Bilman, który namówił mnie do treningów. Przyznaję, że już wcześniej myślałem o sportach walki, ale dopiero w nowej klasie jakoś wszystko się idealnie ułożyło i trafiłem na matę.

 

 

Chociaż Maciej kojarzony jest ze swoimi umiejętnościami stójkowymi i kickboxingiem, przygodę ze sportami walki zaczął od razu od MMA i jiu-jitsu.

 

– Poszedłem do nowopowstałego, pierwszego klubu MMA w Zielonej Górze. Trenowaliśmy MMA, ale najwięcej robiliśmy jiu-jitsu w kimonach. Później jednak klub się rozpadł i tak trafiłem w nowe miejsce, gdzie zająłem się kickboxingiem. Trenowałem już wówczas na poważnie i gdy zacząłem walczyć, stwierdziłem, że w konfrontacji na zawodach jestem dużo lepszy niż na treningu. To przekonało mnie do pozostanie w tym sporcie. Do dziś emocje i stres związany z zawodami wpływają na mnie pozytywnie.

 

Prawdziwy skok na głęboką wodę i postawienie wszystkiego na jedną kartę przyszło jednak nieco później, gdy Maciej zdecydował się na wyjazd do Poznania.

 

– Gdy zaczynałem przygodę z matą miałem duże ambicje związane z tym sportem. Za małolata potrafiłem w zimie godzinę iść na trening przez całe miasto. Potem, gdy mój pierwszy klub został zamknięty, wszystko nieco zwolniło. Miałem więc zupełnie inne plany na życie. Zanim jednak trafiłem do Poznania, przeniósł się tam Marcin Bilman i to on ponownie namówił mnie, żebym spróbował swoich sił, tym razem w Ankosie. Stwierdziłem wówczas, że do końca roku akademickiego pocisnę mocno treningi, z nowym rokiem pojadę do Poznania i tam będę studiował i trenował. Marcin przedstawił mnie trenerowi Andrzejowi Kościelskiemu. Trener natomiast sprawdził mnie na sparingach i powiedział, że muszę podciągnąć umiejętności zapaśnicze i jiu-jitsu, ale mogę już spokojnie trenować w grupie zawodowej.

 

I tak Maciej już na poważnie wszedł do świata MMA.

 

– Przenosząc się do Poznania zaryzykowałem i skoczyłem na głęboką wodę. Zacząłem walczyć i wygrywać na zawodach amatorskich. Zdobyłem Puchar Amatorski Areny Berserkerów, a następnie Amatorski Puchar KSW

 

Pierwszą zawodową walkę Maciej stoczył w roku 2015 na lokalnej gali Slugfest i błyskawicznie znokautował przeciwnika, a już w drugim boju trafił pod skrzydła KSW.

 

– To było nierealne i zaskakujące, ale w tym sporcie też trzeba mieć trochę szczęścia. Zbliżała się gala KSW w Zielonej Górze. W jednej z walk wypadł zawodnik z tego miasta i rozpoczęły się poszukiwania zastępcy. Wówczas oczy KSW zwróciły się na mnie. Dużą rolę w tym wyborze odegrał zapewne wygrany Amatorskich Puchar KSW. Nie każdy też weźmie walkę na tydzień przed galą. Ja wziąłem. Byłem w dobrej formie, a to była dla mnie super szansa.

 

W debiucie dla KSW Maciej wygrał pokonując Mariusza Mazura i pokazał się z bardzo dobrej strony. Kolejny pojedynek również zakończył się zwycięstwem Maćka, ale potem doszło do pierwszej i jak na razie jedynej jego przegranej w karierze. Podczas KSW 41 Maciej zmierzył się z Gracjanem Szadziński i mimo, że szło mu w starciu bardzo dobrze, ostatecznie został znokautowany.

 

– Patrząc z perspektywy czasu i miejsca, do którego doszedłem, śmiało mogę stwierdzić, że ta walka była dobrą lekcją i nie żałuję, że do niej doszło. Wyciągnąłem naukę, która pomogła mi być lepszym zawodnikiem. W tamtej walce najgorszy błąd wynikał z tego, że mi tak dobrze szło. Pomyślałem wówczas, że już wygrałem. Pamiętam jak dziś, że miałem w głowie taką myśl – idzie łatwo i mam walkę w kieszeni. To było najgorsze co można zrobić w trakcie starcia, bo przez to właśnie się rozluźniłem. Już nigdy więcej nie popełnię jednak tego błędu.

 

Po przegranej z Szadzińskim Maciej rozbił kolejnych czterech rywali i dzięki temu w najbliższym boju zmierzy się w walce mistrzowskiej z Marianem Ziółkowskim, który lubi bić się w parterze, ale nie stroni również od stójkowych wymian.

 

– Spodziewam się starcia w stójce. Marian nie walczy jak zapaśnik, nie idzie sam z siebie do parteru, tylko raczej wykorzystuje nadarzające się okazje i potem próbuje kończyć walkę na macie. Ostatecznie jednak myślę, że mamy podobne style – lubimy bić się w stójce.

 

Dla Macieja walka z Ziółkowskim będzie pierwszym pojedynkiem, który może rozegrać się na dystansie pięciu rund.

 

– Przygotowania są oczywiście skupione na pełnym dystansie. Kondycyjnie czuję się dobrze i jestem gotowy na pięć rund. Chciałbym jednak skończyć walkę przed czasem. Starcie na punkty z mistrzem, to ryzyko decyzji sędziowskiej. Akcje, które przerabiam na treningach mają na celu nokaut, ale nastawiony jestem na pięć ciężkich rund. Jestem na nie gotowy.

 

Do walki o pas mistrzowski wagi lekkiej pomiędzy Maciejem Kazieczką i Marianem Ziółkowskim dojdzie już 24 kwietnia, podczas gali KSW 60.

 

 

[WIDEO] KSW 60 odbędzie się 24 kwietnia! Narkun, Ugonoh i Ziółkowski-Kazieczko w karcie walk!

Już w kwietniu organizacja KSW przygotuje swoje kolejne wydarzenie.

 

Podczas weekendowej gali KSW 59 organizacja zapowiedziała swoją następną galę, do której dojdzie za miesiąc.

 

Podczas KSW 60 do okrągłej klatki powróci mistrz wagi półciężkiej, Tomasz Narkun, który w ostatniej walce rozbił przed czasem Ivana Erslana. Tomasz w swojej kategorii wagowej pozostaje niepokonany od roku 2015.

 

Swoją drugą walkę w MMA stoczy Izu Ugonoh. Były pięściarz i kickboxer zmierzy się z pochodzącym z Norwegii Thomasem Narmo. Ugonoh udanie zadebiutował w organizacji podczas gali KSW 54, kiedy to pokonał przed czasem Quentina Domingosa.

 

Na gali KSW 60 dojdzie również do starcia mistrzowskiego na szczycie kategorii lekkiej. Marian Ziółkowski będzie bronił swojego tytułu z mającym za sobą świetną serię czterech zwycięstwa z rzędu Maciejem Kazieczką.

 

Gala KSW 60 odbędzie się 24 kwietnia.

 

Maciej Kazieczko przeciwnikiem Mariana Ziółkowskiego!

Według nieoficjalnych informacji zawodnik Ankosu będzie rywalem aktualnego mistrza dywizji lekkiej KSW w pierwszej obronie pasa.

Trener WCA – Robert Jocz udzielił wywiadu na łamach kanału boksujemy.tv Danielowi Omielańczukowi. Szkoleniowiec wyznał, że ‘Golden Boy’ w swojej pierwszej obronie mistrzostwa zmierzy się z Maciejem Kazieczko (7-1).

Pojedynek obu zawodników początkowo miał się odbyć podczas gali KSW 54. Walka została jednak anulowana z powodu zastąpienia Shamila Musaeva (15-0) przez Mariana Ziółkowskiego (22-8-1) w walce wieczoru z Mateuszem Gamrotem (17-1). Zawodnik Czerwonego Smoka okazał się lepszy w tym starciu.

‘Golden Boy’ zasiadł na tronie wagi lekkiej po zaciętym boju z Romanem Szymańskim (13-6) na gali KSW 57. Warszawianin wygrał pojedynek w czwartej odsłonie walki poprzez techniczny nokaut.

Kazieczko zbudował serię czterech wygranych z rzędu. W 2020 stoczył jeden pojedynek, a jego przeciwnikiem był Karlo Caput (8-2). Polak zaprezentował fenomenalną dyspozycję, co poskutkowało zakończeniem walki przez nokaut pod koniec trzeciej rundy.

Marian Ziółkowski wskazał potencjalnych rywali w następnym pojedynku.

Marian Ziółkowski po walce wieczoru na KSW 54 zebrał bardzo pozytywne opinie mimo przegranej walki z Mateuszem Gamrotem. W programie „Oktagon Live” wskazał potencjalnych rywali z którymi chciałby się zmierzyć w następnym pojedynku. O walkę z Marianem zabiega m.in Norman Parke.

„Śmieszne jest to, że wcześniej mówił, że muszę na kolanach go błagać o pojedynek, a teraz sam zestawia mnie z sobą. Ja byłbym chętny na walkę z Normanem Parkiem. Myślę, że grudzień, to byłby dobry termin. I też Norman miałby pełne trzy miesiące, żeby porządnie zrzucić wagę, a nie, że zapowiada się na następną galę, która będzie za miesiąc. Niech na spokojnie za trzy miesiące zrobi wagę i możemy się bić.”

Innym rywalem jakiego wskazał jest jego niedoszły rywal z gali KSW 54 Maciej Kazieczko.

„Jeśli nie pojedynek z nim, to interesuje mnie walka z Maciejem Kazieczką np. o pas, ale nie ma problemu jeśli właściciele nie dadzą mi od razu walki o mistrzostwo. Może według nich muszę jeszcze coś pokazać. Jestem po porażce i potrafię zrozumieć, że od razu nie dostanę takiego pojedynku.”

Źródło: Oktagon Live / MMARocks.pl

KSW 54: Gamrot vs. Ziółkowski – wyniki gali na żywo od 20:00

Już dzisiaj o godzinie 20:00 odbędzie się kolejna gala największej polskiej organizacji MMA. W walce wieczoru KSW 54, niepokonany mistrz dwóch kategorii wagowych Mateusz Gamrot w swojej ostatniej walce dla polskiej organizacji zmierzy się z Marianem Ziółkowskim w obronie tytułu mistrzowskiego wagi lekkiej. Natomiast w co-main evencie były bokser Izu Ugonoh zadebiutuje w formule MMA w starciu z Francuzem Quentinem Domingosem.

 

 

Walka Wieczoru:

– Pojedynek o pas mistrzowski KSW w wadze lekkiej

70 kg: Mateusz Gamrot (17-0.1NC) pok. Mariana Ziółkowskiego (21-8-1. 1 NC) przez jednogłośną decyzje sędziów

 

Karta Główna:

120 kg: Izu Ugonoh (1-0) pok. Quentin Domingos (5-2) przez TKO (kontuzja nogi) Runda 1, 2:22

120 kg: Michał Kita (20-11-1) pok. Michała Andryszaka (21-9,1NC) przez KO (podbródkowy), Runda 1, 2:59

70 kg: Maciej Kazieczko (7-1) pok.  Karlo Caputa (8-2) przez TKO (ciosy w parterze), Runda 3, 4:30

61 kg: Paweł Polityło (5-2) pok. Bogdana Barbu (16-12) przez jednogłośną decyzję sędziów.

70 kg: Łukasz Rajewski (10-6-1) pok. Bartłomieja Koperę (9-6) przez niejednogłośną decyzję sędziów

 

Karta Wstępna: 

77 kg:  Kacper Koziorzębski (7-2) pok. Adama Niedźwiedzia (7-4) przez TKO (niezdolność do kontynuowania walki) Runda 2, 2:27

70 kg: Sebastian Rajewski (9-5) pok. Armena Stepanyana (6-4) przez jednogłośną decyzję sędziów

 

Wyniki porannego ważenia przed KSW 54

KSW 54 karta walk

Data: Sobota, 29 sierpnia 2020, 20:00
Hala: Global EXPO w Warszawie

Walka o pas kategorii lekkiej KSW 

70,3 kg: Mateusz Gamrot (70.3) vs Marian Ziółkowski (69.8)

Karta główna 

120,2 kg: Izuagbe Ugonoh (105.3) vs Quentin Domingos (115.3)
120,2 kg: Michał Andryszak (115.6) vs Michał Kita (105.8)
70,3 kg: Maciej Kazieczko (70.5 ) vs Karlo Caput (69.7)
61,2 kg: Paweł Polityło (61.6) vs Bogdan Barbu (61.4 )
70,3 kg: Łukasz Rajewski (71.6*) vs Bartłomiej Kopera (70.5)

Karta wstępna 

77,1 kg: Adam Niedźwiedź (77.6 ) vs Kacper Koziorzębski (77)
70,3 kg: Sebastian Rajewski (70.8) vs Armen Stepanyan (70.8)

Poza walką o pas obowiązuje limit tolerancji 0.5 kg.

*Łukasz Rajewski przekroczył limit o 1.3 co będzie skutkowało odjęciem 30% gaży za walkę

KSW 54: „Chorwacki Kowboj” będzie rywalem Macieja Kazieczki

Słynący z błyskawicznego kończenia swoich pojedynków, Karlo Caput (8-1, 3 KO, 3 Sub) będzie nowym rywalem czołowego zawodnika kategorii lekkiej w Polsce, Macieja Kazieczki (6-1, 3 KO), na gali KSW 54, która odbędzie się już w najbliższą sobotę 29 sierpnia.

 

Karlo Caput nie lubi czekać w swoich walkach na decyzję sędziów. Zawodnik reprezentujący Gladiator Team, czyli klub z którego wywodzi się mistrz KSW w wadze koguciej, Antun Račić, oraz Ante Delija, ma na koncie aż 6 pojedynków zakończonych przed czasem. Wszystkie te starcia „Chorwacki Kowboj” kończył już w pierwszej rundzie. W ostatnim zwycięskim boju 27-latek z Dubrownika znokautował rywala już w 5. sekundzie walki. „Chorwacki Kowboj” na KSW 54 po raz pierwszy w karierze wejdzie do klatki KSW.

 

Maciej Kazieczko jest zawodnikiem, którego śmiało można by nazwać wychowankiem organizacji KSW. Zielonogórzanin zadebiutował w okrągłej klatce w momencie, gdy miał na koncie zaledwie jedną zawodową walkę i stopniowo piął się coraz wyżej w drabince kategorii lekkiej. Po zwycięstwach z Mariuszem Mazurem i Tomaszem Matusewiczem 27-latka zatrzymał Gracjan Szadziński. Od tamtej pory zawodnik poznańskiego Ankos MMA wygrał trzy starcia z rzędu z Maciejem Kalicińskim, Bartłomiejem Koperą i Michaelem Dubois. To ostatnie starcie Kazieczko zakończył jednym z najbardziej widowiskowych nokautów w historii organizacji KSW.

 

 

Karta główna | Main card

 

Walka o pas kategorii lekkiej | KSW Lightweight Championship Bout

 

70,3 kg/155 lb: Mateusz Gamrot (16-0 1NC, 5 KO, 4 Sub) vs Marian Ziółkowski (21-7, 5 KO, 12 Sub)

120,2 kg/265 lb: Izuagbe Ugonoh (0-0) vs Quentin Domingos (5-1, 4 KO)
120,2 kg/265 lb: Michał Andryszak (20-8, 13 KO, 6 Sub) vs Michał Kita (19-11-1, 11 KO, 5 Sub)
70,3 kg/155 lb: Maciej Kazieczko (6-1, 3 KO) vs Karlo Caput (8-1, 3 KO, 3 Sub)
61,2 kg/135 lb: Paweł Polityło (4-2, 1 KO) vs Bogdan Barbu (16-11, 8 KO, 4 Sub)
70,3 kg/155 lb: Łukasz Rajewski (9-6, 5 KO, 2 Sub) vs Bartłomiej Kopera (9-5, 7 Sub)
77,1 kg/170 lb: Adam Niedźwiedź (7-3, 1 KO, 6 Sub) vs Kacper Koziorzębski (6-2, 3 KO)
70,3 kg/155 lb: Sebastian Rajewski (8-5, 4 KO) vs Armen Stepanyan (6-3, 3 KO, 2 Sub)

 

Informacja prasowa

MINUTOR Energia Fight Night 8: Norbert Daszkiewicz zawalczy z Maciejem Kalicińskim

Organizacja poinformowała, żee podczas MINUTOR Energia Fight Night 8 Norbert Daszkiewicz zmierzy się z Maciejem Kalicińskim.

MINUTOR Energia Armia FightNight 8 odbędzie się 11 września w Arenie Gliwice.

Kiedy została ogłoszona karta Daszkiewicza, dobrze znany polskim kibicom „Loken” wyzwał go do pojedynku poprzez media społecznościowe. Informacja ta spotkała się z dużą aprobatą kibiców co nie umknęło uwadze organizatorów którzy ostatecznie zakontraktowali walkę.

Kaliciński swój największy rozgłos zdobył podczas walki z Maciejem Kazieczko (6-1) podczas gali KSW 43. Reprezentant Rio Grappling Wrocław w swojej karierze miał okazję walczyć także na galach ACA czy CFN.

Po ostatniej przegranej na gali CFN która miała miejsce 1 czerwca 2019 roku Kaliciński pozostawał w spoczynku. Teraz powraca – silniejszy, żeby na nowo podbić polską scenę MMA.

Czy uda mu się powrócić w wielkim stylu i pokonać niezwyciężonego jak dotąd Norberta Daszkiewicza?

O tym przekonamy się już 11 września

Marian Ziółkowski o pojedynku z Maciej Kazieczko na KSW 54: „Lubię walczyć ze stójkowiczami”

Marian Ziółkowski, który w swoim ostatnim boju pokonał Gracjana Szadzińskiego, powróci do okrągłej klatki organizacji KSW podczas gali w Londynie. Jego rywalem będzie Norman Parke, a na szali tego pojedynku będzie leżał tymczasowy pas mistrzowski wagi lekkiej.

 

Co ciekawe, Marian, choć dziś ma na koncie 30 zawodowych pojedynków, swoją przygodę ze sportami walki rozpoczął dość późno.

 

Zawsze chciałem trenować sztuki walki, zawsze mnie do nich ciągnęło, ale ostatecznie bardzo późno trafiłem na matę i dziś nieco tego żałuję – wspomina Marian. – W szkole wszyscy grali w piłkę nożną, więc i ja grałem z nimi. To natomiast pochłaniało mój wolny czas. Zawsze jednak czułem, że wolę sport indywidualny. W wieku 19 lat zacząłem szukać w internecie klubu MMA i tak trafiłem pod skrzydła trenera Mirosława Oknińskiego.

 

 

Marian początkowo nie myślał jednak o samym MMA, a o brazylijskim jiu-jitsu.

 

 Najpierw przychodząc do klubu próbowałem swoich sił w brazylijskim jiu-jitsu i treningach w kimonach. Podobała mi się walka w parterze. Po trzech miesiącach, za namowami trenera, zdecydowałem się jednak na MMA. Zaledwie też po trzech miesiącach od rozpoczęcia mojej przygody z matą wystartowałem w Amatorskiej Lidze MMA, była to ósma edycja. Wygrałem wówczas dwie walki i przegrałem dopiero w finale. Kilka miesięcy później na ALMMA 9 tym razem zdobyłem złoto, wygrywając Puchar Polski. Zanim zadebiutowałem w zawodowstwie stoczyłem około 30 walk amatorskich.

 

Pierwsza zawodowa walka MMA przyszła również szybko, bo już po dwóch latach treningów. Niestety dla Mariana debiutu na zawodowej scenie nie należał do udanych.

 

Pierwsza porażka była bardzo demotywująca. Startując z zawodową karierą marzyłem o tym, żeby mieć jak najdłużej zero przegranych w rekordzie. Po tej pierwszej walce, która odbyła się w Niemczech, czułem się też mocno oszukany przez sędziów. Moim zdaniem wynik starcia był wielką niesprawiedliwością i przez chwilę myślałem nawet o tym, czy nie zostawić tego i już nie walczyć dalej. Ten sport jednak bardzo mi się podobał. Trenowałem więc dalej, bo nie chciałem z niego rezygnować. Trener również mnie motywował do tego, żebym walczył dalej i nie rezygnował.

 

Kontynuacja kariery okazała się słusznym posunięciem. Marian wygrywał kolejne walki i ostatecznie zdobył również pas mistrzowski organizacji PLMMA. Później dwa razy toczył boje o pas mistrzowski organizacji FEN, ale nie udało mu się go zdobyć. Wszystkie jego sportowe sukcesy otworzyły mu ostatecznie drogę do KSW.

 

Na pewno miałem w karierze kilka przełomowych momentów, ale tym najważniejszym było podpisanie kontraktu z KSW. Tak naprawdę więc dopiero od jakiegoś roku czuję, że to co robię ma sens i że warto walczyć dalej. Wcześniej oczywiście też pojawiały się takie chwile, gdy czułem, że może właśnie nadszedł czas na zwrot w karierze i pełne zawodowstwo. Raz było to, gdy organizacja PLMMA, której byłem mistrzem, trafiła pod skrzydła dużej telewizji. Drugi raz nastąpił, gdy walczyłem ponownie o pas mistrzowski organizacji FEN.

 

 

Pierwsza walka w KSW nie przyniosła wygranej Marianowi, ale też wyjście do starcia w zastępstwie i zmierzenie się z byłym mistrzem, Kleberem Koike Erbstem było bardzo dużym wyzwaniem.

 

To co najbardziej mnie wówczas zabolało, to że tak łatwo zostałem pokonany. Wiedziałem jednak, że okoliczności nie były dla mnie sprzyjające i wiedziałem, że do następnej walki wyjdę przygotowany na 100 procent. Cały czas czułem też dodatkową motywację związaną z występami dla KSW.

 

Motywacja przełożyła się na dwa świetne zwycięstwa w okrągłej klatce. Najpierw Marian rozbił Grzegorza Szulakowskiego, a następnie Gracjana Szadzińskiego. Te wygrane doprowadziły go do zestawienia z Normanem Parkiem w walce o pas mistrzowski. Niestety Ziółkowski musiał wycofać się ze starcia z powodu kontuzji. Teraz natomiast zmierzy się z Maciejem Kazieczką, który ma za sobą trzy bardzo dobre tryumfy z rzędu.

 

Uważam, że to jest fajne zestawienie, bo i ja i on bardziej preferujemy walkę w stójce, co też kibicom może się podobać. Ja też lubię walczyć ze stójkowiczami, bo największe problemy w karierze zawsze sprawiali mi niscy, mocni, silni zapaśnicy. Cieszę się więc, że to będzie stójkowy zawodnik.

 

Marian Ziółkowski dysponuje znacznie większym doświadczeniem w klatce od Macieja Kazieczki. Ma na swoim koncie aż 24 zawodowe więcej od rywala, ale jak sam mówi, to nie zawsze odgrywa kluczową rolę w walce.

 

Doświadczenie, czy to chodzi o starty w zawodowym czy też amatorskim MMA, mam bardzo duże, ale też często przypominam, że bywa, iż w stosunku do rywala wcale nie mam większego doświadczenia jeśli chodzi o lata treningu. Ja dopiero w roku 2009 roku pierwszy raz trafiłem na matę, a często jest tak, że zawodnicy trenują od dziecka, czy to jiu-jitsu, czy zapasy. Myślę, że moje doświadczenie z walk działa na moją korzyść, ale też miałem takie starcia w karierze, np. z Mateuszem Rębeckim, który miał dużo mniejsze doświadczenie i potrafił sobie ze mną poradzić. Nie zawsze więc musi to mieć przełożenie.

 

Marian skupia się dziś na nadchodzącym starciu, ale sprawa walki o pas, jest dla niego też ważna.

 

Skupiam się na tej walce, bo jeśli ją przegram, to w ogóle nie będę mógł marzyć o pasie. To jest priorytet, ale oczywiście mam gdzieś w głowie wizję na kolejne pojedynki. Jeśli uda mi się wygrać z Maćkiem, to myślę, że powinienem dostać walkę o pas.

 

Do walki Mariana Ziółkowskiego i Macieja Kazieczki dojdzie już 29 sierpnia, podczas gali KSW 54.

 

[Artykuł pochodzi z oficjalnej strony KSW]