Adrian Bartosiński wypada z finału programu ,,Tylko Jeden”

Niedługo trwała radość Adriana Bartosińskiego z awansu do wielkiego finału „Tylko Jeden”. Pogromca Piotra Walawskiego nie stoczy wymarzonej walki o zawodowy kontrakt z KSW. Decyzja Macieja Kawulskiego i Martina Lewandowskiego podyktowana jest troską o dobro zawodnika i programu.

Zaledwie kilka dni po fantastycznym nokaucie jaki „Bartos” zaserwował w półfinale „Tylko Jeden”, jego przygoda z reality show Polsatu dobiegła końca. Tę kontrowersyjną decyzję podjęli pomysłodawcy programu – Maciej Kawulski i Martin Lewandowski. Ten pierwszy osobiście poinformował Bartosińskiego o tym, że nie wystąpi w walce finałowej.

Adrian masz złamaną rękę. To nie jest walka uliczna tylko sport. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem i dla programu i dla ciebie będzie to, jak zakończysz swój udział w programie. – usłyszy Bartosiński w siódmym odcinku reality show Polsatu.

Dla Kawulskiego taki obrót spraw to wielkie rozczarowanie. Współwłaściciel KSW dostrzegł talent Bartosińskiego i wykupił jego umowę z innej organizacji MMA, aby „Bartos” mógł wziąć udział w „Tylko Jeden”.

Musisz obiecać, że w czasie swojego pobytu w programie udowodnisz mi, że jesteś tego wart – mówił Kawulski w pierwszym odcinku show. Zwycięstwo w walce finałowej z pewnością byłoby takim dowodem. Pech Bartosińskiego to jednocześnie wielka szansa powrotu do programu dla jednego z pozostałych uczestników „Tylko Jeden”. W finale ,,Bartosa” zastąpi, jego klubowy kolega – Marcin Krakowiak, który będzie miał okazje bardzo szybko zrewanżować się Romanowskiemu za przegrany półfinał.

Reszty dowiecie się już w piątek o 22:05 w Polsacie.

 

WIĘCEJ MATERIAŁÓW WIDEO ORAZ INFORMACJI O PROGRAMIE W DARMOWEJ APLIKACJI! ŚCIĄGNIJ TUTAJ: https://onlyone.page.link/instalacja

Frank Mir: “Starcie z Mariuszem Pudzianowskim byłoby dla mnie czymś interesującym.”

Frank Mir, były zawodnik UFC, a obecnie zawodnik organizacji Bellator któremu kończy się kontrakt z organizacją Scotta Cokera. Podczas podcastu Phone Booth Fighting przekazał że chce poszukać nowych wyzwań, rozejrzeć się po rynku w poszukiwaniu nowych opcji.

“Miałem dobrą rozmowę ze Scottem Cokerem. Będę dla nich jeszcze walczył, bo został mi ostatni pojedynek w kontrakcie. Scott to naprawdę fajny człowiek i da się z nim dojść do porozumienia. Na razie organizacja dała na wstrzymanie, ale kiedy znów ruszą, będzie ogrom zestawień.”

“W zasadzie jestem już wolnym agentem. Mimo że nadal mam kontrakt w Bellatorze, to chcę już rozejrzeć się za możliwościami jako wolny agent.”

Jeśli nie dostanie żadnej konkretnej propozycji chce zająć się komentowaniem gal.

“Zawsze marzyłem o występie w Japonii. W sierpniu wróci raczej RIZIN. Nie ukrywam, że chciałbym także komentować walki, nawet dla UFC. Nie wykluczam możliwości.”

Frank Mir jest również pod wrażeniem Polskiej organizacji KSW, zaznaczył że KSW jest jedyną europejską federacją która go interesuje. Chciałby zawalczyć na jednej z gal KSW, zaś starcie z Mariuszem Pudzianowskim uznał za bardzo interesujące.

KSW wygląda fenomenalnie. Ich produkcja jest szalona, mają nawet kilka fajnych walk w wadze ciężkiej.”

“Starcie z Mariuszem Pudzianowskim byłoby dla mnie czymś interesującym.”

Frank Mir to były Mistrz UFC, pas zdobywał w 2004 roku w walce z byłym rywalem Mariusza Pudzianowskiego, Timem Sylvia, zaś w 2008 roku zdobył tymczasowy pas wagi ciężkiej UFC pokonując Antonio Rodrigo Noguerie

Mir w swojej dotychczasowej karierze mierzył się z takimi zawodnikami jak Tim Sylvia, Brock Lesnar, Antonio Rodrigo Nogueria, Daniel Cormier, Alistair Overeem czy Fedor Emelianenko.

Śmiało można powiedzieć że dla Mariusza będzie to największe i jedno z ostatnich wyzwań w karierze MMA.

 

 

Niesamowite walki i pokaz charakterów w półfinale programu “Tylko jeden” !

Jesteśmy świeżo po odcinku półfinałowym “Tylko jeden”, o którym bez wątpienia będzie bardzo głośno w najbliższym czasie. Odcinek rozpoczął się od wspomnienia ostatniego pojedynku eliminacyjnego, który zdaniem Macieja Kawulskiego był najlepszym z dotychczasowych bojów w programie. Panowie dali z siebie 200% i zostawili serce w oktagonie, przepłacając to zdrowiem, przez co zwycięski Michał Sobiech musiał odwiesić rękawice KSW na kołku i opuścić program. W tych okolicznościach nie było konieczności organizowania zadania specjalnego i poznaliśmy półfinałową czwórkę w składzie: Adrian Bartosiński, Tomasz Romanowski, Marcin Krakowiak, Piotr Walawski!

Włodarze KSW wraz z Blanką Lipińską postanowili posłuchać zawodników i nie zestawiać na tym etapie w bratobójczym starciu Adriana z Marcinem, którzy są przyjaciółmi z jednego klubu. Pary półfinałowe to więc:

Adrian Bartosiński (7-0) vs Piotr Walawsk (8-4-1) i Marcin Krakowiak (8-1) vs Tomasz Romanowski (10-7)

Tym samym rozpoczął się dla zawodników ponowny proces robienia wagi, najgorszy i najcięższy dla fighterów etap przygotowań! Emocje związane z trudami cięcia wagi udzieliły się Piotrkowi Walawskiemu, który postanowił wyładować frustracje bluźniąc i niszcząc kamerę. Karygodne zachowanie zawodnika spotkało się z szybką reakcją prowadzącej program – Blanki Lipińskiej, która skrytykowała naganny występek młodego zawodnika.

Proces zbijania wagi przebiegał pod bacznym okiem trenerów Łukasza Zaborowskiego i Marcina Wrzoska, którzy zadbali, aby nikomu nic się nie stało. Miłą niespodzianką w tym trudnym czasie była wizyta w domu czołowego polskiego zawodnika wagi półciężkiej, pretendenta do mistrzowskiego tytułu UFC, Jana Błachowicza. Panowie przeprowadzili przyjemną rozmowę wspominając pierwsze kroki w tym sporcie i czerpiąc z doświadczenia  “Cieszyńskiego księcia”. Zawodnicy nieomieszkali również skorzystać z obecności Janka i przeprowadzić z nim szybki trening. Wszystkim Panom udało się zmieścić w limicie i nic nie stało już na przeszkodzie do przeprowadzenia walk.

Pierwsi do oktagonu weszli Adrian “Bartos” Bartosiński i Piotr “Leda” Walawski. Zawodnicy mieli sobie dużo do wyjaśnienia, ponieważ 7 lat temu spotkali się na zawodach amatorskich, w których zwycięski okazał się Leda. Tym razem faworytem w walce był Adrian, który w ostatnich latach poczynił ogromny progres. Chwilę przed starciem poinformowano o zmianie zasad. Zawodnicy tym razem zmierzyli się na dystansie dwóch rund po 4 minuty, nie jak było wcześniej po 3 minuty.

Walka zaczęła się od wymian w stójce z dwóch stron. Bartos postanowił od razu wykorzystać swoje zapasy i przewagę fizyczną co chwila sprowadzając i kontrolując Ledę z góry. Starcie miało charakter zapaśniczy, nie brakowało zwarć pod siatką, obaleń z obu stron przeplatanych szybkimi ciosami i kopnięciami. Soczystego high kicka Piotrek zaserwował Adrianowi, jednak nie zrobiło to większego wrażenia na zawodniku Octopusa Łódź. Po dwóch rundach została ogłoszona dogrywka. Wyraźnie zmęczeni zawodnicy stanęli do boju, w którym na tym etapie decyduje charakter i wola walki. Adrian Bartosiński ruszył szarżą na swojego przeciwnika, tak, jakby dostał nagle nowy zastrzyk tlenu i piekielnymi ciosami  podbródkowymi znokoutował zawodnika Shark top team. Tą walką Adrian udowodnił swoją wartość i nie pozostawił złudzeń, że zasłużył na wielki finał!

Po przerwie do oktagonu weszli zawodnicy z drugiej pary półfinalistów: Tomasz Romanowski vs Marcin Krakowiak!

Agresywnie pojedynek rozpoczął Krakowiak, atakując schowanego za szczelną gardą Romanowskiego. „Krakus” często atakował niskimi kopnięciami. „Tommy”  w świetny sposób skracał dystans, gdyż jego rywal miał przewagę zasięgu. Po minucie walki Romanowski zaczął dobrze kontrolować dystans i coraz częściej jego ciosy docierały do szczęki rywala. Kolejny sekundy układały się na korzyść Tomasza Romanowskiego, który dobrze pracował w stójce i z niesamowitą szybkością zadawał ciosy złożonymi kombinacjami bokserskimi. Nad okiem Krakowiaka pojawiła się rozcięcie, które świadczyło o celności ciosów, które przyjął. Na sam koniec rundy „Tommy” złapał rywala pod siatką i tam zadał serię uderzeń. Pierwsze odsłona powinna trafić na jego konto.

Bardzo dobrze drugą rundę również zaczął „Krakus”, trafiając przeciwnika kopnięciami i ciosami. Po minucie walki Romanowski przyjął na twarz bardzo mocne kolano, jednak wszystko wyglądało na to, że nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia. „Tommy” przez cały czas szedł do przodu, mimo dobrej pracy Krakowiaka z kontry. Na sam koniec Romanowski starał się klinczować z rywalem pod siatką, jednak „Krakus” zrywał te próby i odwdzięczał się celnymi ciosami i wysokimi kopnięciami.

Po dwóch rundach sędziowie zadecydowali o dogrywce.

Zmęczeni zawodnicy zaczęli spokojnie dodatkową rundę. Romanowski przez cały czas spychał przeciwnika pod siatkę i tam punktował. „Tommy” bardzo dobrze pracował w stójce i z każdą akcją chwalił się umiejętnościami bokserskimi. „Krakus” z kolejnymi akcjami Romanowskiego tracił pomysł na walkę – starał się jeszcze atakować kopnięciami, jednak Romanowski niczym czołg szedł cały czas do przodu i atakował rywala kolejnymi akcjami. Swoją szansę Marcin Krakowiak miał jeszcze w ostatnich sekundach walki atakując resztą sił, jednak było to zbyt mało czasu na przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść.

Sędziowie zadecydowali o wygranej Tomasza Romanowskiego na punkty, dzięki czemu poznaliśmy kolejnego uczestnika finału. Tempo tej walki i jego dramaturgia z pewnością zapiszą się w historii tego sportu i zdecydowanie obaj Panowie wychodzą zwycięsko z tego starcia!

Tym samym poznaliśmy finalistów programu „Tylko Jeden”, którego główną nagrodą jest kontrakt z organizacją KSW o wartości 200 tys. złotych. Czekamy z niecierpliwością na odpowiedź, kto jest tytułowym “Tylko jeden”!

 

Historia polskiego MMA

Historia polskiego MMA

Wiele ludzi uważa, że początkiem MMA w naszym kraju była pierwsza gala KSW, lecz historia polskich mieszanych sztuk walki sięga kilka lat wcześniej.

 

W 2000 roku odbyła się walka pomiędzy Karolem Matuszczakiem a Tomaszem Jamrozem o Mistrzostwo Polski w Wolnej Walce, którą przez duszenie zza pleców w pierwszej rundzie wygrał ten pierwszy. Walka ta przez niektórych nie jest uważana za pierwszą w historii MMA ze względu na okrojone zasady walki.

Ci, którzy nie uznają walki Matuszczaka z Jamrozem za pierwszą w polskim MMA mówią, że oficjalna historia polskich mieszanych sztuk walki zaczęła się po zorganizowaniu przez znanego nam dobrze trenera Mirosława Oknińskiego walki w której udział wzięli Grzegorz Jakubowski oraz Temistokles Teresiewicz. Walka odbyła się 10 października 2002 roku podczas targów kulturystycznych Body Show w Warszawie i zakończyła się remisem.

W roku 2005 świat MMA obiegła informacja, że Paweł Nastula- olimpijczyk, judoka, zawalczy w największej organizacji na świecie, czyli PRIDE. Dnia 26 czerwca odbył się nieudany debiut Polaka, po niespełna 9 minutach walki Antonio Rodrigo Nogueira pokonał Nastulę. Judoka stoczył w japońskiej organizacji jeszcze trzy pojedynki w których raz wygrał i dwa razy przegrał, z Aleksandrem Emelianenko oraz Joshem Barnettem. Po porażce z Amerykaninem Paweł został zwolniony z PRIDE, ponieważ został złapany na dopingu. Potem walczył na KSW m.in. Przeciwko Mariuszowi Pudzianowskiemu oraz Karolowi Bedorfowi.

Rok 2007 również był bardzo ważny dla polskiego MMA. Wtedy to, pierwszy Polak, Tomasz Drwal, został zakontraktowany przez UFC, która po wchłonięciu PRIDE stałą się największą organizacją na świecie. Drwal zadebiutował 8 września tego samego roku w walce z niepokonanym wówczas Thiago Silvą. Polak niestety przegrał w drugiej rundzie pojedynku. Ostatecznie w UFC uzyskał rekord 3 zwycięstw i 3 porażek.
Kolejnym Polakiem w UFC był Maciej Jewsztuszko, który po wchłonięciu przez amerykańską organizację WEC został zawodnikiem największej organizacji. Jednak epizod Maćka w UFC nie trwał zbyt długo, bowiem stoczył tylko jedną- przegraną walkę na UFC 127.

Jednak cofnijmy się do roku 2004. Odbyła się wtedy pierwsza gala KSW. Odbyła się w hotelu Mariott w Warszawie 27 lutego. Pierwszy i historyczny turniej KSW wygrał teraźniejszy komentator gal, Łukasz ,,Juras’’ Jurkowski.
Na początku istnienia organizacji Kawulski wraz z Lewandowskim zwerbowali późniejsze gwiazdy polskiego, lecz nie tylko MMA. W pierwszych latach KSW dostrzegło takich zawodników jak chociażby Jan Błachowicz, który jest prawdopodobnie głównym pretendentem do walki o pas wagi półciężkiej UFC.

Historia KSW jest długa, ale warto wspomnieć o gali na narodowym która pod względem frekwencji była jedną z największych gal MMA w historii tego sportu. KSW 39: Colosseum przyciągnęło na Stadion Narodowy blisko 58 tys. Osób. Na tej gali zadebiutował Damian Janikowski, poznaliśmy dwóch nowych mistrzów: Marcina Różalskiego w wadze ciężkiej, Klebera Koike Erbsta w wadze piórkowej oraz Ariane Lipski w wadze muszej kobiet. W walce wieczoru zmierzyli się Mamed Khalidov z Borysem Mańkowskim, wygrał ten pierwszy przez decyzję.

Dzieje Polaków w UFC nie kończą się na wspomnianych Drwalu, Jewtuszce czy Błachowiczu. Bezwzględnie najlepszą karierę w UFC ma Joanna Jędrzejczyk która w 2015 roku w Dallas zwyciężając z Carlą Esparzą zdobyła pas UFC jako pierwsza Polka w historii. Pas obroniła 5 razy, po czym przegrała dwukrotnie z Rose Namajunas. Asia 7 marca tego roku próbowała odebrać pas Chince Weili Zhang, lecz niestety po pięciorundowym boju Polka przegrała fniejednogłośną decyzją sędziów. Zdaniem wielu była to najlepsza walka w historii MMA kobiet, a niektórzy twierdzą, że w całej historii MMA nie było tak świetnej walki. Kilku Polaków przewijało się przez UFC, lecz jak dotychczas w UFC mamy 10 Polaków w największej organizacji na świecie a są to: Marcin Tybura, Adam Wieczorek, Jan Błachowicz, Michał Oleksiejczuk, Marcin Prachnio, Krzysztof Jotko, Oskar Piechota, Bartosz Fabiński, Joanna Jędrzejczyk oraz Karolina Kowalkiewicz. Aktualnie bardzo głośno mówi się o tym, że Mateusz Rębecki, jak i Gamrot są blisko dołączenia do UFC.

Maciej Kawulski w kilku słowach o dzisiejszym odcinku “Tylko jeden” – Nie może Was zabraknąć!

Jesteśmy na kilku godzin przed transmisją półfinałowego odcinka reality show “Tylko jeden”. Będzie to odcinek wyjątkowy, ponieważ zobaczymy w nim dwa pojedynki, na które z pewnością z niecierpliwością czeka cała Polska zainteresowana tym sportem i nie tylko! Z trailerów i zapowiedzi Macieja Kawulskiego można wnioskować, że czekają nas niesamowite, sportowe emocje na najwyższym poziomie. 

Czasem wielkie rzeczy dzieją się bez owacji na stojąco, nie zawsze w tłumie przy dźwiękach muzyki. Czasem epickie momenty i bohaterowie rodzą się w ciszy. Dzisiejszy program „Tylko Jeden” przyniesie nam wszystkim paradoksalnie aż czterech zwycięzców i aż dwa heroiczne starcia. Bez kalkulacji i kunktatorstwa w pogoni za marzeniami całemu światu objawią się nowe, przyszłe gwiazdy KSW. Ci, którzy kochają prawdziwe emocje, a nie udawany glamour, muszą dziś o 22 włączyć Polsat.

Ze słów włodarza KSW wynika, iż cała Polska będzie świadkiem narodzin nowych gwiazd MMA, najprawdopodobniej przyszłych bohaterów gal najlepszej federacji w Europie. Nie pozostaje nam nic innego jak odpalenie dziś o 22 stacji polsat i doświadczenie tych emocji na żywo!

PS. Po zdjęciu tytułowym widać, że Panowie postawili wszystko na szali w walce o marzenia. Szacun!

Maciej Kawulski: “Mamy 3 scenariusze na najbliższe miesiące .. !”

Mija miesiąc od kiedy świat MMA uległ zamknięciu. Kryzys dotknął wszystkie sportowe organizacje, odwołana została również gala KSW 53. Pomimo usilnych starań włodarzy, aby wydarzenie przenieść do studia, nawet taki format musiał zostać odrzucony. Głód oglądania starć współczesnych gladiatorów narósł do takiego stopnia, że każdy fan zdaje się odliczać dni, kiedy wszystko wróci do normy. Na ten moment nie wiadomo kiedy to nastąpi, natomiast szefostwo KSW jest przygotowane na różne scenariusze!

 

W programie „MMAgazyn” Polsatu Sport, Maciej Kawulski, współtwórca KSW przedstawił warianty na najbliższą przyszłość federacji. Pierwszym z nich są gale studyjne.

 

Będziemy wówczas w bardziej zagęszczonym tempie organizować gale i będzie można wykupić je pakietowo. W zależności jak będą pracować granice, będziemy zapraszać zawodników z zagranicy, również tych spoza Europy.

Drugi scenariusz jest taki, że wszystko będzie dobrze, a koronawirus to zwykła ściema, wszyscy wyjdziemy na ulice i będziemy znowu robić imprezy. Na to przyjdzie nam jeszcze jednak trochę poczekać…

 

Trzeci scenariusz to wariant mieszany.

Planujemy również zrobić wariant przechodni, czyli taki, który zakłada płynne przejście pomiędzy eventami studyjnymi, totalnie bez widowni, poprzez organizację trochę większych gal w halach na kilkaset osób. Następnie, jeśli ta chęć konsumpcjonizmu wzrośnie u ludzi na tyle, że będą chcieli oglądać duże gale, to my jesteśmy gotowi to robić.

 

Cała rozmowa z Maciejem Kawulskim dostępna jest tutaj. 

 

A wy drodzy czytelnicy? Jak widzicie najbliższe miesiące w polskim i światowym MMA? Podzielcie się swoimi wizjami 🙂

Co łączy Łukasza Piszczka z uczestnikiem „Tylko Jeden” – Michałem Sobiechem?

Spokojny, kulturalny, wykształcony, uśmiechnięty – taki jest Michał Sobiech, który samego siebie nazywa pacyfistą. Bywają jednak momenty, gdy zamienia się w prawdziwą bestię. Co łączy elokwentnego uczestnika reality show „Tylko Jeden” z wybitnym reprezentantem Polski w piłce nożnej – Łukaszem Piszczkiem? 

Odpowiedź brzmi Goczałkowice-Zdrój. To właśnie stąd pochodzą zarówno Łukasz Piszczek, jak i Michał Sobiech. O pierwszym słyszała cała Polska, drugi wciąż czeka na swoje „pięć minut”. Ale nie robi tego bezczynnie. Ukończył dwa kierunki studiów i zawodowo łączy wychowane fizyczne z dietetyką. Z pasją trenuje też mieszane sztuki walki. Wszystko po to, by – jak sam mówi – zostać drugim najsłynniejszym mieszkańcem Goczałkowic-Zdroju.

Od kilku tygodni widzowie Polsatu śledzą poczynania Michała w reality show „Tylko Jeden”. W piątym odcinku „Dr. Beast” stoczy pojedynek o wejście do półfinału. Zaledwie trzy wygrane walki dzielą go od zwycięstwa programie i zgarnięcia zawodowego kontraktu z Federacją KSW wartego 200 000 złotych. W ten sposób z pewnością doścignie Łukasza Piszczka pod względem rozpoznawalności.

Zobacz, jak Michał Sobiech poradzi sobie w walce z Karolem Weslingiem. Premiera piątego odcinka reality show „Tylko Jeden” w piątek trzeciego kwietnia o 22:35 w Polsacie.

„Dirty dancing” na planie reality show „Tylko Jeden”

Udział w reality show „Tylko Jeden” to przygoda życia dla każdego z uczestników. Szczególne chwile przeżywa jednak Piotr „Leda” Walawski. Ostatnie tygodnie są prawdziwym rollercoasterem emocji dla chłodnego i opanowanego dotąd wojownika.

Rodzice łodzianina z rezerwą podchodzą do jego pasji. Sam zainteresowany zdradził, że najchętniej widzieliby go jako pracownika korporacji. Mimo to w czwartym odcinku show zgodzili się po raz pierwszy przyjść na jego walkę. Emocjonalna reakcja „Ledy”, który po zwycięstwie utonął w ramionach rodziców, najwyraźniej wiele zmieniła w ich relacji oraz w samym Piotrku. Dotąd niechętny wszelkim zadaniom spoza świata MMA, zaskoczył wszystkich w piątym odcinku podczas konkursu tanecznego. Nagrodą była możliwość uniknięcia któregoś z rywali w walce półfinałowej. Motywacją Walawskiego była jednak jego nauczycielka tanga, od której nie potrafił oderwać oczu.

Cały czas mieliśmy ze sobą kontakt wzrokowy, ona się tak poruszała. Trzeba było…. panować nad tym żeby się kontrolować – rozbrajająco przyznał Walawski.

Rozpalona głowa i mowa ciała Piotrka nie umknęły uwadze prowadzącej reality show Blance Lipińskiej oraz organizującemu taneczny challenge choreografowi Tomaszowi Barańskiemu.

Jak Piotrek poradzi sobie z tangiem i własnymi emocjami? Odpowiedź w piątek trzeciego kwietnia o 22:35 w Polsacie.

Maciej Kawulski o Salahdine Parnasse: “Ma talent porównywalny do Mameda!”

Jeden ze współwłaścicieli KSW Maciej Kawulski podczas programu ” Hejt Park”, którego prowadzącym jest Mateusz Borek poruszył kwestię kontraktu tymczasowego mistrza wagi piórkowej Salahdine Parnasse. 

 

„Salahdine Parnasse jest zjawiskowy. Oprócz tego, że ma skille, to ma jeszcze możliwości fizyczne i talent porównywalny do Mameda Khalidova. Z tym czymś się rodzisz. To jest ta umiejętność, że robisz unik, zanim widzisz cios. To jest ten timing niesamowity.

Jestem spokojny o jego przyszłość w KSW, bo wiem na ile walk mamy jeszcze podpisany z nim kontrakt i to jest czas wystarczający, żebyśmy wszyscy się nim nacieszyli tutaj w Europie.”

 

 

Cały odcinek programu poniżej:

 

 

 

 

 

Maciej Kawulski o powrocie “Popka” do klatki

Współwłaściciel KSWMaciej Kawulski w rozmowie w programie “Hejt Park” na Kanał Sportowy – Smokowski/Borek/Pol/Stanowski o powrocie Popek Monster do klatki.

 

“To pytanie do Popka oczywiście. Ja bym bardzo chciał, żeby wrócił. Uważam, że z tych wszystkich kolorowych freaków, to jest dosłownie i w przenośni jeden z najbardziej kolorowych.

Popek szczególnie ostatnio prezentuje większą aktywność fizyczną. Dałby jeszcze wiele emocji ludziom. Natomiast to jest oczywiście pytanie do niego. Jeżeli będzie chciał, my mu taką walkę udostępnimy, umożliwimy i na pewno będzie wiele osób, które będą to krytykować.”