Były podwójny mistrz KSW Mateusz Gamrot o planie na walkę, emocjach oraz rywalu na kilka dni przed swoją drugim pojedynkiem dla federacji UFC!

Mateusz Gamrot(17-1) już w tę sobotę po raz drugi stanie do walki dla największej federacji na świecie. Jego rywalem będzie Scott Holtzman(14-4), który dla organizacji UFC stoczył aż 11 starć, z czego 7 kończył z tarczą.

W obszernym wywiadzie dla Polska Times, popularny “Gamer” zdradził co nieco na temat presji jaka towarzyszy mu przed walką oraz wypowiedział się na temat swojego rywala i dalszej kariery:

“Przede wszystkim muszę uwierzyć w swoją stójkę. Samymi zapasami nie da się wygrywać. Trzeba podnieść ręce wysoko i rąbać się z rywalem. Wymieniać mocne ciosy i kopać, a jeśli będzie taka możliwość, to kończyć pojedynek przed czasem. Wielkich zmian nie będzie. Moje przygotowania zawsze są bardzo ciężkie, wkładam w nie 100 procent siebie. Spędziłem ponad trzy miesiące w Stanach Zjednoczonych. Miałem czas na wprowadzenie zupełnie nowych rzeczy. Myślę, że mam parę asów w rękawie i zaskoczę w sobotę przeciwnika.

To prawda, że mając nieskazitelny rekord myślało się, by jak najdłużej zostać niepokonanym. Teraz, kiedy po drugiej stronie rekordu pojawiła się jedynka, już o to nie dbam. Moim celem jest to, żeby dać fanom i UFC takie show, na jakie zasługują. Presja przed walką zawsze się pojawia. Sztuką jest to, żeby przekształcić ją w stres mobilizujący do działania. Taki, który wyostrzy zmysły i pomoże, a nie sparaliżuje w walce.

Moim celem jest wejść do klatki i zawalczyć tak, żeby być z siebie zadowolonym. Co do wypowiedzi Scotta, to mu się nie dziwię. Facet ma 11 walk w UFC, a nagle dostaje rywala, który przegrał w debiucie. Na jego miejscu też pewnie nie chciałbym takiego pojedynku. Skoro chwali moje umiejętności, to pewnie spodziewa się, że przegra. Dlatego nie leży mu walka z mało znanym zawodnikiem.”

Recommended Posts

No comment yet, add your voice below!


Add a Comment