Szymon Kołecki komentuje sytuację z Łukaszem Jurkowskim. Zdradził swoje odczucia i opinie na temat “Jurasa”!

Do walki pomiędzy Szymonem Kołeckim(8-1), a Łukaszem Jurkowskim(17-11) najprawdopodobniej miało dojść podczas nadchodzącej gali KSW 54. Jednak z powodu kontuzji oraz braku czasu na przygotowania popularny “Juras” musiał wycofać się z walki.

Ta sytuacja bardzo nie spodobała się Szymonowi, który w bardzo emocjonalny sposób zareagował na wycofanie się Jurkowskiego z walki:

„Przeciwnik od pół roku wiedział, że mamy walczyć, natomiast dzień przed ogłoszeniem naszej walki powiedział, że nie może wyjść, bo ma kontuzję. Już nie chcę mówić, jaką ma kontuzję, bo kontuzję ma taką, którą ja zadeklarowałem, że osobiście dostarczę federacji leki. W 48 godzin będzie wyleczony, a po czterech dniach będzie mógł normalnie sparować. Jednak nikt się nie zdecydował na skorzystanie z tego. Walka została zdjęta i odwołana.”

Łukasz sugerował także, że Kołecki dostał propozycje walki z innym rywalem. Jednak według Szymona jest to absolutne kłamstwo:

“Widziałem jakieś wpisy, że rzekomo zastępczą walkę odrzuciłem. Absolutnie. Ja proponowałem osobiście, rozmawiałem z Maćkiem Kawulskim z Wojsławem Rysiewskim, z nimi miałem spotkanie, proponowałem żeby mi dali innego przeciwnika, nawet jakieś nazwisko padło, jednak oni mieli w głowie już inną walkę wieczoru, a moja walka wypadła całkowicie.”

Szymon zdradził także jaki ma stosunek do Łukasza:

“Do każdego kto by tak zlekceważył przygotowania, zlekceważył przeciwnika, zlekceważył federacje do każdego bym jakiś uraz miał. Natomiast to nie jest zabicie mi rodziców, ani jakaś straszna tragedia życiowa z powodu której miałbym się na człowieka gniewać do końca życia. Po prostu pozwoliło mi to wyrobić sobie pewną część zdania Łukaszu, którego zawsze dotychczas szanowałem za profesjonalizm komentatorski, bo uważam, że jest bardzo dobrym komentatorem, natomiast absolutnie nie mogę go szanować za profesjonalizm sportowy już teraz.”

Recommended Posts

No comment yet, add your voice below!


Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *