Luke Rockhold po walce z Janem Błachowiczem odszedł na sportową emeryturę, jednak umiejętności z klatki w ostatnim czasie musiał wykorzystać podczas … wyprowadzania psa na spacer!

Rockhold w ostatnim odcinku Submission Radio podzielił się przerażającą historią z udziałem kobiety “podobnej do zombie”, która jak domniema była pod wpływem metamfetaminy:

„Siedziała na ławce na przystanku i wyglądała bardzo źle, jak bezdomny. Była prawdopodobnie pod wpływem metamfetamina czy coś w tym stylu i miała po prostu paskudny wygląd, mnóstwo jakiegoś szajsu na całej twarzy, może trochę krwi lub czegoś innego. Obczaiła mnie bardzo szybko, a następnie spojrzała w dół. Nic nie zrobiłem i po prostu szedłem dalej chodnikiem z psem.”

„Gdy się zbliżyłem, rzuciła się na mnie jak jakiś zombie. To było dzikie. To była ostatnia rzecz, jakiej się spodziewałem. Wyszedłem z psem i zajmowałem się własnymi sprawami, a ta laska biegnie do mnie. Po prostu podskoczyła i zaczęła na mnie biec i charchać, jakby miała na mnie napluć. Nie wiem, pod wpływem czego ona była, ale nie chciałem być w jej pobliżu.”

Kiedy kobieta się zbliżyła, Luke Rockhold odruchowo obronił się font kickiem, po którym napastniczka odleciała w drugą stronę i tym sposobem efektownie zakończył ich starcie:

„Stało się to tak szybko, tak instynktownie. Te coś po prostu na mnie wpadło i charchało, a ja pomyślałem: „Co kurwa? ”. Nie wiedziałem, co robić, a kiedy się do mnie zbliżyła, poderwałem się z okrutnym front kickiem i po prostu odleciała w tył. Kiedy wylądowała na ziemi to dosłownie zaczęła drżeć się jak wampir smażący się na słońcu, czy coś w tym stylu. Na koniec pomyślałem: Jak wyszedłem z tego czysty i nie dałem się jej dotknąć? To było niewiarygodne” – podsumował Rockhold.

Luke Rockhold po przegranej walce, przez KO z Janem Błachowiczem odszedł na sportową emeryturę, jednak ostatnio głośno mówił o chęci powrotu do oktagonu. Kto wie może te zdarzenie przypomniało mu dawna nutkę adrenaliny i jeszcze bardziej przybliży go do ponownych startów.

Recommended Posts

No comment yet, add your voice below!


Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *