Elektryzujące starcie dodane do karty Babilon 20!

Zestawienie w wadze koguciej urozmaici rozpiskę gali z numerem 20.

Pojedynek między Dawidem Pasternakiem (8-5) a Dawidem Romańskim (3-0) odbędzie się podczas kolejnej imprezy Tomasza Babilońskiego. Możemy się spodziewać krwawej wojny ze strony reprezentantów czołowych klubów MMA w Polsce.

Pasternak zaliczył barwny początek zawodowej kariery notując pięć zwycięstw z rzędu. Po smaku Victorii przyszła pora na pierwszą porażkę, która miała miejsce podczas czwartej edycji Slugfestu. Pogromcą Pasternaka był Damian Szmigielski (8-1). Od tamtej pory forma przedstawiciela Ankosu jest nieustabilizowana. Aktualnie zbudował passę dwóch przegranych z rzędu. W ostatnim pojedynku poniósł porażkę z rąk Sylwestra Millera (9-3) na gali AFN 7. Warszawiak poddał swojego rywala duszeniem zza pleców.

Dawid Romański jest dotychczas niepokonany. W zawodowych startach udało mu się zbudować rekord trzech zwycięstw. W swoim ostatnim starciu zmierzył się Nodarem Khotenashvilim (2-4) na gali Runda 9. Polak poddał swojego przeciwnika trójkątem rękoma już w pierwszej odsłonie starcia.

Kolejne zestawienie dodane do karty Babilon 20!

Paweł Dziuba zmierzy się z Jakubem Słomką w dywizji ciężkiej.

Zawodnicy zmierzą się na dystansie trzech rund, każda po pięć minut. Dla obu z nich będzie to druga walka pod sztandarem Babilonu.

‘Bizer’ swoje profesjonalne starty rozpoczął od występu na pierwszej edycji gali Gromda. Pojedynek na gołe pięści odbył wówczas ze zwycięzcą trzeciej odsłony – Vasylem Halychem. Ukrainiec okazał się lepszy od Dziuby. W Babilonie zadebiutował na wydarzeniu z numerem 18. Jego przeciwnikiem był Maciej Smokowski, którego pokonał piekielnymi łokciami.

Jakub Słomka swojego inauguracyjnego starcia w organizacji nie może zaliczyć do udanych. Pierwszy bój stoczył na gali Babilon 16. Jego pogromcą był Przemysław Dzwoniarek, który przesądził o losach pojedynku w trzeciej rundzie.

Dana White pewny rezultatu walki Paul vs. Askren!

Prezydent UFC wypowiedział się o nadchodzącej walce byłego zawodnika jego organizacji.

Do freakfightu dojdzie 17 kwietnia podczas gali pięściarskiej. Oprócz main eventu potwierdzono dwa inne starcia – Franka Mira z Antonio Tarverem oraz Regisa Prograisa z Ivanem Redkachem.

Ben Askren mimo odejścia na sportową emeryturę ma dalej obowiązujący kontrakt z amerykańskim gigantem. Dana White pozwolił jednak na odbycie się starcia między ‘Funkym’ a Jake’iem Paulem. Włodarz jest pewny tego kto wygra kwietniowy pojedynek. Mimo zapaśniczych predyspozycji Askrena, szef UFC wskazuje właśnie jego jako zwycięzcę.

Ten Paul mówi dużo bzdur. Ale dowiemy się, sprawdzimy go. Ja mogę się założyć w tej sprawie. Mogę założyć się o milion dolarów, że Jake Paul przegra tę walkę. Milion dolarów na wygraną Bena Askrena! Będąc szczerym – Jakie Paul jest niby pierdolonym pięściarzem. Nieprawda! Ten gość jest pierdolonym youtuberem! Pozwólcie, że powiem Wam coś o Benie Askrenie. Owszem, jest zapaśnikiem, jest piekielnie utytułowanym zapaśnikiem, ale walczył w prawdziwych walkach z najlepszymi na świecie. Był mistrzem świata innych organizacji, on to wygra!

 

Kolejny niepokonany zawodnik zadebiutuje w UFC!

Aliaskhab Khizriev, który zbudował rekord 13-0 zawalczy już w kwietniu.

Rosjanin występem w Dana White’s Contender Series zapewnił sobie kontrakt z największą organizacją na świecie. Zawodnik pokonał wówczas Yasubeya Enomoto (13-4-1).

Debiut Khizrieva odbędzie się za miesiąc, a jego przeciwnikiem będzie Kyle Daukaus (10-1). Pierwszy występ Rosjanina pod sztandarem UFC miał się odbyć na początku lutego, lecz pojedynek został odwołany. Oponentem „Czarnego Wilka” miał być Wellington Turman (16-4).

Przed dołączeniem do amerykańskiego giganta Khizriev walczył w Fight Nights Global. W ostatnim starciu dla federacji wywalczył pas mistrzowski wagi półśredniej. Zaskakującym faktem jest to, że zawodnik nie stanął do obrony mistrzostwa przez ponad dwa lata.

Kyle Daukaus ma za sobą dwa pojedynki pod banderą UFC. Amerykanin w inauguracyjnym boju doznał pierwszej porażki w karierze. Jego pogromcą był Brendan Allen (15-4). Filadelfijczyk w ostatniej walce pokonał Dustina Stoltzfusa (13-2) przez jednogłośną decyzję sędziowską.

 

Podsumowanie emocjonującej gali UFC 259!

W nocy z soboty na niedziele odbyło się długo wyczekiwane przez kibiców światowego MMA wydarzenie. Podczas imprezy miała miejsce najważniejsza walka w polskiej historii tego sportu. Jan Błachowicz dzięki swojej fenomenalnej dyspozycji został legendą, odnosząc zwycięstwo w pięknym stylu.

Sobotnia impreza, jak to w zwyczaju dla gal numerowanych UFC, była podzielona na trzy części. Było to rekordowe wydarzenie pod względem występów zawodników zajmujących lokaty w rankingach federacji. Takich sportowców było aż siedemnastu!

Pierwszym etapem były wcześniejsze walki wstępne, których łącznie stoczono sześć. Widowisko rozpoczęło się o 23:15. Od samego początku nie mogliśmy narzekać na monotonię, bowiem tylko jeden pojedynek dotrwał do decyzji sędziowskiej. Warte wyróżnienia są dwa starcia nagrodzone bonusami. Pierwszym bojem, który został premiowany do walki wieczoru było zestawienie między Kennedym Nzechukwu oraz Carlosem Ulbergiem. Obaj zawodnicy zaprezentowali szeroki wachlarz umiejętności. W połowie drugiej rundy, pierwszy z nich posłał swojego rywala na deski. Kolejnym uhonorowanym premią sportowcem był Uros Medić, który zdaniem prezydenta organizacji zaliczył występ wieczoru. Serb błyskawicznie rozprawił się ze swoim przeciwnikiem, rozstrzygając losy pojedynku już w pierwszej rundzie.

Po pierwszej części wydarzenia przyszła pora na kartę wstępną gali. Otworzył ją ostatni zawodnik wyróżniony premią podczas imprezy z numerem 259. Kai Kara-France, bo o nim mowa, zdeklasował Rogerio Bontorina, nokautując go pod koniec inauguracyjnej odsłony boju. Po tym pojedynku otrzymaliśmy trzy walki zakończone decyzją sędziowską. Mimo braku końca starć przed czasem, zawodnicy dostarczyli widzom wielu emocji. Mogliśmy zaobserwować perfekcyjne wybadywanie się fighterów oraz przeanalizowane wymiany ciosów. Warto wspomnieć o zapaśniczej dominacji Askara Askarova nad Josephem Benavidezem, którego finalnie Askarov pokonał.

O godzinie 4:00 przyszła pora na rozpoczęcie karty głównej. Pierwszym starciem był pojedynek w dywizji półciężkiej. Faworyzowany Rakić jednogłośnie pokonał Thiago Santosa, który po tej porażce, od lutego 2019 roku, nie zaznał smaku zwycięstwa. Drugą walką było zestawienie perspektywicznego Islama Makhacheva z fenomenalnym stójkowiczem Drew Dober. Kolosalna przewaga parterowa Rosjanina przesądziła o losach starcia. Zawodnik poddał bowiem Amerykanina w połowie trzeciej rundy.

Przyszła pora na pierwszą walkę o pas mistrzowski. Champion Petr Yan w swojej prymarnej obronie podejmował fenomenalnego Aljamaina Sterlinga. Pojedynek był bardzo wyrównany, z lekką jednak przewagą aktualnego posiadacza złota wagi koguciej. W czwartej rundzie doszło do kuriozalnego błędu Rosjanina. Yan wyprowadził nielegalne kopnięcie w parterze, trafiając w głowę Sterlinga, za co został natychmiast zdyskwalifikowany. Po kontrowersyjnej sytuacji mistrzostwo zmieniło właściciela.

Przedostatnim pojedynkiem było zestawienie kobiet o najwyższe laury w dywizji piórkowej. Podwójna mistrzyni Amanda Nunes zmierzyła się z Megan Anderson. Brazylijka po raz kolejny udowodniła, że jest najlepszą reprezentantką płci pięknej w historii UFC. W połowie pierwszej rundy, Megan Anderson musiała odklepać za sprawą odwróconego trójkąta zapiętego przez Nunes. Po starciu pań przyszła pora na długo wyczekiwaną walkę wieczoru. Posiadacz pasa kategorii półciężkiej – Jan Błachowicz zmierzył się z championem dywizji średniej, Israelem Adesanyą. Bój rozegrał się o tron wagi do 93 kg. Na dystansie pięciu rund Polak zdominował Nigeryjczyka, dopisując pierwszą jedynkę w jego rekordzie. Podczas pojedynku mogliśmy zaobserwować idealny gameplan ze strony „Cieszyńskiego Księcia”. Mistrzowska mentalność nie opuściła go nawet na chwilę. Chłodna głowa i realizowanie taktyki doprowadziły do pierwszej, udanej obrony mistrzostwa przez polską legendę.

Patryk Kaczmarczyk oficjalnie w KSW!

Perspektywiczny Radomianin na swoim Facebooku poinformował o podpisaniu kontraktu z największą polską organizacją.

Patryk Kaczmarczyk (6-0) na łamach swojego Facebooka dodał zdjęcie z włodarzem polskiej federacji. Zawodnikowi na fotografii towarzyszy Maciej Kawulski oraz świeżo podpisana umowa. O zmianie organizacji w przypadku Radomianina mówiło się już od dłuższego czasu. Wszystkie znaki na niebie wskazywały na to, że będzie to właśnie KSW. Dzisiejszego południa dostaliśmy potwierdzenie owych domysłów.

Kaczmarczyk dotychczas walczył dla Armii Fight Night oraz Babilonu. Zawodnik może się pochwalić nieskazitelnym rekordem w startach zawodowych. W organizacji Tomasza Babilońskiego stoczył dwa pojedynki z Krystianem Krawczykiem (4-3) oraz Hubertem Sulewskim (3-2-1). W AFN fighter zawalczył trzykrotnie oraz zdobył szablę dywizji piórkowej. W swoim ostatnim starciu dla federacji zwyciężył z Edgarem Davalosem (12-3), którego poddał w trzeciej rundzie duszeniem trójkątnym.

Federacja MMA powraca w nowej formule! Poznaj EFM SHOW

EFM nie ma, czas na EFM SHOW, czyli MMA nowej generacji. Wszystko to, co najbardziej cenicie sobie w widowisku sportowym, znajdziecie w jednym miejscu. Najlepsze emocje i najlepsze show w Polsce – to gwarantuje między innymi Michał Materla, który został jednym z głównych inwestorów federacji.

 

Czym jest EFM SHOW?

 

EFM SHOW to gala sportowa MMA, która odbędzie się 10 kwietnia w systemie PPV. Jednego wieczoru odbędzie się aż trzynaście starć.

 

W formule MMA w zestawieniu Super Fight zmierzą się ze sobą Akop Szostak i Radosław Słodkiewicz. Szostak – były fighter FEN i KSW, jest niezwykle głodny walki. Kontuzja ręki spowodowała, że nie mógł się bić prawie dwa lata. Teraz rwie się do klatki. Chętni do zatrudnienia go ustawiali się w kolejce, było w niej też FAME MMA, ale on wybrał EFM SHOW. Jego przeciwnikiem będzie nazywany „polskim Hulkiem” Radosław Słodkiewicz. W 1992 roku w wieku szesnastu lat zadebiutował na scenie kulturystycznej. Jego największym sukcesem jest trzecie miejsce na mistrzostwach świata w Bahrajnie w 2008 roku w bodybuildingu. Słodkiewicz ma już za sobą przygodę z MMA, w 2019 roku podpisał kontrakt z federacją FFF. W debiucie przegrał z Krystianem Pudzianowskim. Teraz wraca do oktagonu jako zawodnik lepiej przygotowany i dużo bardziej świadomy.

 

Starcie, na które czeka wielu

 

Main eventem Gali będzie natomiast starcie Michał „Wampir” Pasternak vs Maciej „Spartan” Różański. Mistrz PLMMA w wadze półciężkiej oraz zwycięzca turnieju na gołe pięści WOTORE w jedną noc potrafił poddać trzech rywali. Pasternak to także były zawodnik singapurskiej organizacji ONE Championship, gdzie walczył z legendą MMA – Rogerem Gracie. W ostatniej swojej walce uległ na punkty „Uralskiemy Hulkowi” – Ivanowi Shtyrkovi – na gali PFL w Jekateryunburgu. Maciej “Spartan” Różański w ostatniej walce dla EFM cieszył się z wygranej i zamierza kontynuować zwycięską passę. Różański nie raz pokazał już, że potrafi widowiskowo poddać rywala. Był nawet nominowany do Heraklesa w kat. poddanie roku, nagrodę przegrał jednak o włos z Gieorgi Esiavą.

 

Mieli stanąć wspólnie w oktagonie już w 2020 roku. Wtedy jednak do walki nie doszło. Teraz stoją przed szansą udowodnienia, który z nich jest lepszy.

 

Ponadto, najbardziej „surowe” i kontrowersyjne sportowe emocje zapewni rywalizacja Extra Fight, czyli walki w najmniejszej klatce na świecie do upadłego! EFM SHOW zestawi najbardziej wytrawnych fighterów tego gatunku.

 

 

Pasut, Jongmen, Andersz i Mała Ania, czyli MMA inne niż wszystkie

 

Gala 10 kwietnia okraszona będzie show w oparciu o YouTubową rywalizację. To właśnie dzięki niej poznacie pozostałych uczestników walk EFM SHOW. Przetestują oni swoją wytrzymałość, asertywność i możliwości przekraczania własnych granic.

 

Cztery zespoły. 12 zawodników. W drużynie po 3 fighterów i kapitanowie. W ich gronie znaleźli się:

– Robert Pasut – 1/3 Abstrachuje, 34-latek, który wziął się za zarządzanie jednym z najważniejszych kanałów na YouTube w Polsce jeszcze zanim to było modne. Słynie z ekstremalnych challengów. Jego ekipa może być więc pewna, że przygotuje ją na wszystko!

– Alan Andersz – ciągle ma łatkę młodego i zdolnego, ale swoje w show biznesie już przeszedł. Doświadczenie plus świetna gra aktorska – jego podopieczni z pewnością będą wyróżniać się w oktagonie!

– Jongmen – nawija szybciej niż całe polskie podwórko rapowe. Coś czujemy, że w bitwie na słowa jego podopieczni nie będą mieli sobie równych. Co z resztą aspektów wojownika? Karierę zaczął krążkiem „Pierwsze uderzenie”. Odnosimy więc wrażenie, że może być ono najważniejsze w każdej walce jego zespołu!

– Mała Ania – jest mała, ale jak ci przywali, to się zdziwisz. To najlepsza wizytówka ostatniej kapitan EFM SHOW. Jeśli jej grupa będzie walczyć tak skutecznie jak ona wywalczyła sobie miejsce w polskim show biznesie, jesteśmy spokojni, że emocji zapewni nam wiele!

 

To ich podopieczni-sportowcy wezmą udział w challengach, które pokażą ich umiejętności fanom MMA. Za każdą wygraną zdobywać będą punkty, które…

 

… przybliżą ich do wygrania 100 000 złotych

 

Walka opierać się będzie na sile czterech żywiołów – wody, ognia, ziemi i powietrza. Podczas czterech odcinków współcześni wojownicy pod protekcją czterech kapitanów poprawiają swoje wyniki i przygotują się do finalnej rywalizacji.

 

Wyzwania sprawdzą, który z nich jest najlepszy. Będą musieli zmierzyć się z wodą, siłą tornada, ognistą pięścią i sprawić, że ziemia im lekką będzie. Ich radość, trudności i drogę do nabrania pewności siebie będziecie mogli śledzić na YouTube EFM SHOW pod nazwą „EFM CHALLENGE SHOW”.

 

W każdym odcinku zwycięski team otrzyma punkty do ogólnej klasyfikacji. Dodatkowo, w social mediach prowadzone będzie oddzielne głosowanie publiczności. Dzięki niemu zwycięski team będzie mógł zdobyć dodatkowe punkty.

 

Finał rywalizacji odbędzie się na gali zarówno w formule walk na MMA, jak i finałowych challenge pomiędzy kapitanami drużyn. Wydarzenie odbędzie się 10 kwietnia i transmitowane będzie w systemie PPV. Zwycięska walka zawodnika to dodatkowe punkty dla zespołu. Te zdobyć będą mogli również… kapitanowie. O co rywalizują teamy? Zwycięzcy otrzymają 100 000 zł do podziału!

 

Gala EFM Show 10 kwietnia tylko w PPV

 

Takiej rywalizacji w polskim MMA jeszcze nie było. Innowacyjna formuła starcia sprawi, że o EFM SHOW mówić będą wszyscy! Uczestnikiem Gali będzie mógł zostać każdy. To możliwe dzięki dostępowi przez platformę streamingową PPV.

 

Śledźcie zmagania fighterów i ich kapitanów na YouTube i już teraz przygotujcie się do największego wydarzenia w historii polskiego MMA. Widzimy się 10 kwietnia!

 

Więcej na stronie www.efmshow.com.

 

Obserwuj sociale EFM Show:

Facebook – Link

Instagram – Link

Twitter –  Link

TikTok –  Link

 

 

 

UFC 259 od kuchni!

Dziś poznaliśmy role poszczególnych pracowników amerykańskiej federacji podczas wydarzenia z numerem 259.

Zapowiadaniem zawodników oraz ogłaszaniem wyników zajmie się niezmiennie, legendarny Bruce Buffer. Wywiady przed i po imprezie będzie przeprowadzać zjawiskowa Megan Olivi. Podczas trwania wszystkich pojedynków będą nam towarzyszyć Jon Anik, Daniel Cormier oraz Joe Rogan, którzy skomentują galę. Studio telewizyjne po zakończeniu transmisji poprowadzi Michael Eves. Analizą starć zajmą się Chael Sonnen oraz Paul Felder.

Pojedynek o pas mistrzowski wagi średniej dodany do karty ACA 120!

Zestawienie między Nikolą Dipchikovem (20-7) a Magomedrasulem Gasanovem (15-2) będzie starciem o najwyższe laury.

Rosyjska organizacja poinformowała, że tron dywizji średniej wreszcie będzie miał swojego króla. Pojedynek jest walką wieczoru gali odbywającej się 26 marca w St. Petersburgu.

Dipchikov zbudował passę czterech wygranych z rzędu. Pokonywał kolejno Alexandra Dolotenko (20-10), Alexeya Efremova (22-12-1), Gorana Reljicia (19-9) oraz Rafała Haratyka (13-4-2). Jego ostatnią walką była ta z Polakiem. Był to co-main event wydarzenia z numerem 114. Bułgar fenomenalnie znokautował swojego rywala pod koniec pierwszej rundy.

Gasanov jest niepokonany od 2016 roku. W federacji ACA uzyskał nieskazitelny rekord. Pod banderą rosyjskiego giganta stoczył trzy pojedynki. W swoim ostatnim starciu udanie wypunktował Artema Frolova (14-3).

Szokujące zachowanie Paulo Costy przed walką mistrzowską!

Brazylijczyk na łamach portalu MMAfighting.com wyznał, że przed walką z Adesanyą wypił butelkę wina przed snem.

Jak tłumaczy zawodnik powodem takiego zachowania była chęć szybszego zaśnięcia zaburzona skurczami nóg. ‘Borrachinha’ twierdzi, że jego dyspozycja tamtego dnia wynosiła 10% – 20% optymalnej formy. Zawodnik po raz kolejny usprawiedliwia swoją przegraną w mediach, tym razem winowajcą jest alkohol. Owe starcie o pas kategorii średniej zwyciężył Nigeryjczyk przez TKO w drugiej rundzie. Za sprawą ‘Stylebendera’, Brazylijczyk musiał dopisać pierwszą porażkę do swojego rekordu.

Byłem trochę pijany w trakcie walki, możliwe, że to był kac. Nie mogłem spać z powodu skurczu nóg. Pamiętajcie, że ta walka odbyła się o godzinie 9 czasu lokalnego. Musieliśmy wstać o 5, żeby się przygotować, rozciągnąć, zawinąć ręce. UFC nakazało pobudkę o 5 i transport na arenę walk. A ja nie spałem do 2:30. To był mój błąd, bo próbowałem zasnąć i zacząłem pić wino. Nie obwiniam nikogo o to, bo sam zdecydowałem o tym piciu. Chciałem zasnąć, bo wcześniej nie spałem przez 24 godziny. W pokoju miałem dużo wina. Wypiłem szklankę, by stracić przytomność i zasnąć. Nie zasnąłem, więc wypiłem drugą. Nie zadziałało. Wypiłem pół butelki i dalej miałem problem. Później, już w walce odczułem to picie.

Oto przebieg wrześniowego pojedynku: